fbpx

Wychowanie i relacje z dziećmi w czasach Covid.

Wzrosła tendencja do życia w szalonym tempie, bardzo szalonym. Świat internetu ewoluował na naszych oczach , do tego w czasie pandemii, całość ludu przeniosła się do świata on-line.

Większość przeszła w miarę takich możliwości do systemu pracy zdalnej, a dzieci do nauki on-line. Drodzy państwo , to już za niedługo minie pół roku, od kiedy nasze pociechy uczą się przed komputerem i tam spotykają się ze swoimi nauczycielami i rówieśnikami. Udawanie, że wszystko jest w porządku, jakoś to przetrwamy, jakoś to będzie jest nie na miejscu. Wkręciliśmy się w ten system , przystosowaliśmy się do czegoś bez strajku, poddaliśmy się temu, co wymaga od nas państwo , ale ani to nie daje nam poczucia bezpieczeństwa przez wirusem , ani tym bardziej w relacjach rówieśniczych nie zapewnia to korzystnych warunków do rozwoju dzieci.

 

Ich relacje ograniczyły się do dodania emotek uśmiechu, kiedy to piszą zdawkowe dzień dobry do nauczycieli, witając kolejna lekcję, a reszta klasy do przywitania dodaje swoja emotke wedle uznania jest to serduszko, uśmiech,  oczko czy też mniej ulubione tzw „Wrrrr”

 

Dzieci bardzo chcą przynależeć do grupy do społeczności, integrować się , niektórym z tych dzieci nauka przychodzi w bardzo trudnych warunkach , nie zapominając o tych, u których rozgrywa się przemoc, gdzie jeden z rodziców, bądź oboje zabierają dziecku komputer , rzucają puszkami i wyrażają niecenzuralne słowa, kiedy dziecko jest połączone na lekcji , a nauczyciel wymaga kamerki i głośnika, bo przecież musi jakoś weryfikować pracę ucznia. To bardzo przykre, kiedy nie ma na takie sytuacje reakcji.

 

Od najmłodszych lat uczyłam swoja córkę, że ludzie są różni, różnimy się walorami fizycznymi, zdrowotnymi , osobowością , mentalnością i to jest normalne. Wywodzimy się z różnych środowisk, kultur , ale łączy nas jedno integracja w ramach czynienia dobra, w ramach rozwoju, pomysłów, które zostały obecnie mocno ograniczone.  Zauważyłam większą liczbę konfliktów w wiadomościach pomiędzy dziećmi, o zwrócenie na siebie uwagi, o zazdrość w nauce , zazdrość o drugiego kolegę czy koleżankę. Dzieci tworzą swoje prywatne grupy , gdzie łączą się i rozmawiają po lekcjach i chociaż jest ona dla wszystkich, to zawsze znajdzie się osoba, która kogoś wykluczy.

 

To się dzieje od wczesnych lat szkolnych, dlaczego tak jest? Dlaczego dzieci są zazdrosne , nie potrafią zachwycić się sobą wzajemnie? Swoimi umiejętnościami, zdolnościami ? W moim domu uchodzę za osobę waleczną. Działającą w sposób skłaniający do wszelkich  daleko idących koncesji. Taka odpowiedzialność pomaga rozwinąć skrzydła. Narzucając dziecku obcą wolę , czy to ze strony rówieśników czy osobników dorosłych, z którą ono się nie utożsamia , stajemy się powodem buntu. Otrzymujemy komunikaty od społeczeństwa, które mówią kim mamy być, kim powinniśmy być. Pochodzą one z filmów, programów TV i czasopism. Każą nam wyglądać i zachowywać się w określony sposób. Mówią jakie sukcesy powinniśmy odnosić, jak wspaniały związek zbudować. Sugerują, że musimy mieć doskonałe życie , bo jeśli kroczymy inna drogą, to coś jest z nami nie tak.  Tak tłumaczę swojemu dziecku, że to co się nauczy jest jej prywatne, nikt jej tego nie zabierze. Nie kwestionuje tego do jakiej szkoły pójdzie, z jakimi wynikami ukończy szkołę , z kim nawiąże dobre relacje. Nie ustawię tutaj żadnej osi pod swoim kątem. Nie ochronię swojego dziecka przed oszustwami, bólem, rozstaniami, błędnymi wyborami. To jest właśnie rozwój osobisty , trzeba dostać najpierw baty , żeby się wzmocnić. Ja ten etap mam za sobą, czy będę jednak dobrym doradcą w chwilach słabości dla swojego dziecka? Nie wiem . Naprawdę nie wiem. Wiem jednak jedno, że cokolwiek się nie wydarzy czy to złego, czy przecinającego i zaważającego nad dalszymi losami słabości, moja rolą jest trwanie przy tym i czuwanie.

Nie chcę krytykować i zachowywać się wyrodnie , jeśli moja córka będzie chciała iść na kurs zamiast na studia, jeśli wybierze humanitaryzm zamiast  rywalizację. Jestem spokojna, bo obserwuje na co dzień miłość do zwierząt i natury , chęć obcowania z nią, pielęgnowania, opiekowania się słabszymi zależnymi od nas istot. Zatem nie jest to tylko krótkie hedonistyczne podejście do stanu posiadania zwierząt, ale rzeczywisty kontakt z nimi z dbanie.

 

„Jeżeli murarz będzie układał cegłę jedną na drugą bez planu , to nie wyjdzie z tego katedra”

 

Człowiek funkcjonuje na kilku poziomach; tożsamości, przekonań-wartości, zdolności, umiejętności, zachowania i otoczenia.  W afekcie złości nie mówmy do dzieci :”Nic z Ciebie nie będzie” dziecko to zaprogramuje i nie będzie wierzyło w swoje naturalne zdolności. Zamiast tego użyjmy sformułowania „ Możesz mieć wartościowy wkład w …”

 

Za dużo poświęcamy negatywnym stronom swojego życia, a ucząc innych uczymy się podwójnie.

Ponoć wzmocnienie ludzkiej świadomości przychodzi przez spokój i ufność. Pewne ograniczenia mogą dawać wolność, jeśli naszym najsilniejszym pragnieniem jest życie. A przecież przez ostatni rok zarówno my jak i nasze dzieci, żyjemy w ogromnych ograniczeniach.

 

I tylko przez pierwsze trzy miesiące zwolniliśmy na chwilę , będąc jeszcze w amoku nieświadomości , pytając co tak naprawdę się dzieje , troszcząc się o swoją przyszłość.

Odbiło się to na nas i na dzieciach. One wyczuwają nasze zmartwienia i troski, boja się o naszą pracę, jeśli ciągle mówimy o jej zagrożeniu, utratą. Boją się , kiedy idziemy na wizytę do lekarza , czy gorzej się poczujemy, żeby nie trafić do szpitala. Poczucie bezpieczeństwa zostało bardzo mocno wyreżyserowane , poddane iluzji. I choćby nie wiem jak pewnego rodzaju rozmowy nie poruszać przy dzieciach, one zauważają wszystko. Nasz stan, nasze emocje, nasze trwogi i pytają czy wszystko dobrze, a my pytamy i doglądamy szkolne sprawy.  To dobrze świadczy o jednym, takim wspólnym zainteresowaniu się naszymi sprawami. Już nie ma sytuacji, że każdy po powrocie do domu zamyka drzwi i nie zapyta nawet jak w pracy, szkole itp. Moje dziecko pyta mnie o to codziennie, jeżeli zajdzie taka możliwość kontroluję w ciągu dnia mobilny dziennik co trzeba przygotować na zajęcia i jak mogę pomóc dziecku.

 

Czasami wszystko, co burzy nasz spokój, staje się zarazem szansą rozwoju.

W  procesie trudnym , jakim jest wychowanie potomstwa zależy mi na przekazaniu takich wartości , jak ; troska , pomoc i kontakt z innymi. Stawiam na uprzejmość, hojność , współpracę i zdrową rywalizację. Chciałabym, aby empatia przychodziła mojemu dziecku w sposób naturalny.

 

Rozwinięcie takich cech jak zrozumienie siebie i innych wymaga głębokiego wglądu w ludzką naturę, dlatego pomagam wykorzystać dziecku takie spostrzeżenia, aby mogła wpłynąć na ludzi wokół.  Ważna jest dla mnie wrażliwość innych osób, już zauważam , że córka potrafi popchnąć otoczenie w pozytywnym kierunku, stwarzając każdego dnia lepszy świat. Jest wrażliwa na niewłaściwe postępowanie.

 

Nie ma jedynej opatentowanej recepty na wychowanie dziecka, nie ma schematu , który powtarzany z pokolenia na pokolenie uczyni z tego procesu sukces. Każdy z nas ma swoja drogę, zaplanowaną czasami obierze zły kierunek i zanim wróci na właściwe tory, minie sporo czasu, ale zdobędzie doświadczenia i cenne lekcje.  Dlatego mając nadzieję, że uda nam się wszystkim zaangażować w kolejne zmiany, które niewątpliwie nas czekają, wierzę że jesteśmy wrażliwi ,a nie samowystarczalną silna jednostką. Im szybciej zakodujemy sobie ten fakt, tym łatwiej będzie nam

prowadzić dalsze działania wspierające wychowanie, relacje i potrzeby młodych , dorastających ludzi, którzy tak jak my mierzą się z trudną sytuacją, jaka zapanowała na świecie.

 

Elizabeth Maziakowska, Okiem Kobiety Myślącej.

Udostępnij swoim znajomym :)

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *