fbpx

Oko za oko- czyli leczymy zeza u dzieci

Oko za oko -czyli leczymy zeza u dzieci

 

Dziś na łamach strony „Przejrzyj Na Oczy” chciałabym się podzielić historią, związaną z leczeniem zeza w mojej rodzinie. Skłoniła mnie do tego moja 11-letnia córka, która pewnego dnia podbiegła do mnie z telefonem, i ukazała mym niedowierzającym oczom filmik w popularnej aplikacji tik-tok, promujący szlifowanie zębów u zdrowych osób i nasadzanie na nich sztucznych koron oraz licówek. -Mamo, dlaczego oni wszyscy niszczą sobie zdrowe zęby? Zapytała mnie córka, która sama zauważyła infantylność w promowaniu tego typu filmików.  Początkowo chciałam odpowiedzieć, że dla zwykłej popularności ludzie są w stanie zrobić bardzo wiele, żeby zaistnieć w sieci i mieć jak największy zasięg. Przyjrzałam się jednak dłużej tym nagraniom, jest takich kilkanaście nie tylko zamieszczanych w tej aplikacji.  Nowy trend zawładnął światem internetu. Młodzi ludzie dzielą się w swoim mniemaniu odwagą i zachęcają do pójścia na łatwiznę innych w skorygowaniu pewnych wad. Tak właśnie odpowiedziałam  córce, iż ludzie idą na łatwiznę.

Mamy niski poziom tolerancji na kompleksy i wady.

Chcemy pozbyć się wstydliwego problemu jak najszybciej, tym samym wydobyć walory estetyczne, nie zważając na zdrowie. Po co się męczyć? Skoro zabieg załatwi sprawę i w kilka godzin mamy olśniewający uśmiech, zamiast męczyć się z aparatem  ortodontycznym. Taki oto stereotyp powstał wśród młodzieży „Pójście na łatwiznę”. Muszę przyznać, że właśnie ta sytuacja z pokazaniem tego typu filmów, przypomniała mi bardzo istotny fakt, że ja też kiedyś tak myślałam, żeby pójść na łatwiznę.

Wyciągnęłam album ze zdjęciami i razem z córką obejrzałyśmy historię leczenia wady wzroku, w tym niewspółosiowości oczu czyli zeza. Z takim problemem zmagał się mój mąż , a w późniejszym czasie córka. Na pierwszym zdjęciu widnieje fotografia małżonka w szpitalu wojskowym we Wrocławiu, który to mąż był po recesji chirurgicznej mięśni gałkoruchowych obojga oczu. Dlaczego doszło w tym, przypadku do zabiegu? W dzieciństwie na mojego męża niefortunnie wskoczył pies, co w  późniejszym czasie okazało się nieszczęśliwym wypadkiem, zwiastującym problem ze wzrokiem i „ uciekającymi oczami” Było to w latach osiemdziesiątych, leczenie wymagało noszenia okularów, które w tamtych latach, co tu dużo mówić, nie były estetyczne i modne. Zbuntowany małżonek zaprzestał noszenia , jak to stwierdził uciążliwych dla jego wizerunku okularów, co w przyszłości zaowocowało co raz bardziej pogłębiającą się wadą wzroku i skutkowało przeprowadzeniem interwencji  chirurgicznej. A to było zabiegiem bardzo skomplikowanym i z tego , co wspomina mój mąż niezbyt przyjemnym.

Operacja była wykonana w 2007 roku w szpitalu wojskowym we Wrocławiu. Wcześniej nikt nie chciał się podjąć zabiegu, ponieważ zwiększało się ryzyko powikłań. Zabieg recesji polega na cofnięciu mięśnia w kierunku jego początku, obejmuje odłączenie jednego mięśnia oka, usunięcie części mięśnia z dystalnego końca mięśnia oraz ponownego przymocowania mięśnia do oka. W późniejszym czasie nie możnawykonywać większych wysiłków fizycznym w tym dźwigania i osłaniać oczy przed światłem. Tylko jedna lekarka podjęła się tego zadania, gdyż większość uważała, że jest już za późno. Stosując się do zaleceń lekarza , chociażby  noszenia okularów, wykonywania ćwiczeń, możemy uniknąć bardziej inwazyjnych, zabiegów, narażających nas na większy stres.

Przekonana, że genetycznie odziedziczona wada przez córkę, skutkować będzie w podobny scenariusz zaczęłam rozmyślać i rozglądać się za bardziej nowoczesnym podejściem do problemu leczenia zeza u dzieci. Święcie przekonana, że w tym przypadku zabieg laserowy załatwi sprawę , umówiłam córkę w wieku 4 lat na badanie ortoptystyczne. Wcześniej uważano, że wada u mojego dziecka zwyczajnie się rozejdzie i wyrówna, że nie jest to w żadnym przypadku ograniczeniem dla niej. Jednak z każdą kolejną wizytą u pediatry, zwracano mi uwagę, czy córka nie powinna nosić okularów?

Po pierwszym badaniu okulistycznym w wieku 3 lat , lekarz -okulista nie stwierdził konieczności noszenia przez córkę okularów. Różnica jednego roku sprawiła, że w końcu trafiłam do gabinetu z profesjonalnym sprzętem i profesjonalnym podejściem do problemu. Kiedy wspomniałam o  zabiegu laserowym i możliwości wykonania go jak najszybciej u córki, zostałam szybko sprowadzona na ziemię. Dokładnie jak w tych dzisiejszych filmach , promujących szybkie rozwiązania ,wedle własnych przekonań i lichej wiedzy, chciałam pójść na łatwiznę. Tymczasem wiedzę, jaką otrzymałam w tamtejszym gabinecie, którą następnie konsekwentnie zastosowałam, i konkretny plan ćwiczeń z dzieckiem,  ustrzegły przed dokonaniem błędnych decyzji. Byłam zaskoczona, że po przez regularne ćwiczenia, kontrole można osiągnąć tak zadowalające efekty. Leczenie wymagało oczywiście noszenia okularów. Aby nie powielić błędu , jak to to było w przypadku męża , nadzorowałam, by córka tych okularów nie ściągała i przestrzegałam rygorystycznie wręcz noszenia ich. Ćwiczenia wykonywałam systematycznie, codziennie.

Do zadań związanych z wzmocnieniem mięśni oka, bo na tym skupia się leczenie zeza, należały takie ćwiczenia, jak: Zasłanianie jednego oka na godzinę, następnie drugiego, przybliżając przedmiot (długopis) do czubka nosa, skupiając wzrok na przedmiocie. Zamówiłam też na zalecenie lekarza planszę na telewizor , która poprzez nałożenie specjalnych okularów,skupiała wzrok ćwicząc konwergenacje do dali, a także ściągnęłam aplikację dalece odbiegającą od tik- toka, mianowicie: „Ślimak Ortoptyczny”- to gra wzrokowa dla dzieci z zaburzeniami konwergenacji, która może być stosowana u dzieci z zdiagnozowanym zezem rozbieżnym, wspomaga także ćwiczenia  niedowidzenia. U córki uciekające oko miało miejsce , kiedy patrzyła do dali. Dało się ujrzeć, że właśnie w tym momencie, kiedy musiała spojrzeć w dal przed siebie , wada byłanajbardziej widoczna.  W ciągu intensywnych, systematycznych ćwiczeniach, po trzeciej parze okularów, mogłyśmy  z nich zupełnie zrezygnować, nie musiałam narażać dziecka na zabieg, chociażby laserowy. I co najważniejsze wada cofnęła się, wyeliminowałam ją całkowicie dzięki ciężkiej pracy.

Myślę, że przede wszystkim dla nas rodziców taka systematyczność  w dobie szalenie przyspieszonych czasów jest wyzwaniem, bo chcemy wygodnie, szybko, bez dodania od siebie jakiejkolwiek cegiełki.

Myślimy, że nowoczesna technologia załatwi wszystko i to jej bardziej ufamy. Muszę przyznać, że błędne  rozumowanie w tak ważnych aspektach, jakim jest zdrowie może wykonać dużo szkody. Boimy się, że dziecko będzie narażone na kpiny ze strony rówieśników i niezdrowe docinki, zapominając co i kto tu jest najważniejszy, oczywiście zdrowie i nasze pociechy. Tak jest  w bardzo wielu przypadkach związanych z prawidłowym przebiegiem leczenia.

Wolimy połknąć tabletkę na odchudzanie, niż zastosować się do zaleceń dietetyka, co do diety i ćwiczeń. Wolimy poprawić cerę na zewnątrz stosując setny kosmetyk , i dając namówić się na kolejny magiczny sprzęt , zamiast rozpocząć kurację od środka i bliżej przyjrzeć się naszym nawykom. Wolimy działać na oślep, niż poszukać przyczyny , dlaczego to szwankuje. Kiedy zepsuje nam się sprzęt nie idziemy na oślep; samochód, pralka, piec grzewczy musi działać, czasami wystarczy coś przeczyścić  i zadbać o  prawidłową  eksploatację i co roczne przeglądy, aby mieć pewność , że wszystko jest sprawne , gotowe do użytku.

Nie praktykujmy więc łatwizny na swoich organach w tym wzroku, ślepnąc , kiedy możemy przewidzieć korzystne rozwiązania. Takie ćwiczenia w formie zabawy to nie tylko korzystny wpływ na zdrowie i przywrócenie prawidłowych funkcji widzenia, ale cudownie spędzony czas z dzieckiem. Na końcu nagrodą jest ten ogromny progres, kiedy przekraczamy gabinet i słyszymy cudowną nowinę, że dziecko nie wymaga już noszenia okularów, ponieważ widzi doskonale, a oko już nie ucieka , bo ma wzmocnione mięśnie. To nagroda za poświęcenie czasu i dostosowania się do zaleceń. Co może bardziej zainspirować , jak nie codzienna praca ,na której efektu owszem trzeba poczekać , ale ta historia pokazuje , że warto. Nie mogłabym decydować za 4 letnie dziecko, że wada nie jest tak bardzo widoczna i nie powinna w przyszłości sprawiać problemów.

Wszystko, co nas niepokoi , trapi, poddaje wątpliwością powinno być rozwiązywane w gabinecie eksperta-specjalisty , a nie na aplikacjach, w których promuje się „ Zaistnienie” mamy ogromne możliwości, aby zasięgnąć opinii właśnie chciażby nawet specjalisty, który funkcjonuje również w mediach społecznościowych. Zwróćmy uwagę na treści, które dodają dzieci i młodzież w nowoczesnych aplikacjach, za którymi trudno nadążyć, nie możemy pozwolić, żeby takie wzorce były promowane na podstawie tylko własnych przekonań. Podzieliłam się dziś ważną dla mnie historią związaną ze zdrowiem, z możliwościami, jakie oferuje nam dziś medycyna , ale i z zagrożeniami , jakie czyhają na nas w sieci. Pozostaje mi zakończyć tę treść słowami zacytowanymi przez Henrego Forda

„ Więcej ludzi marnuje czas i energię roztrząsając problemy,

niż rzeczywiście próbując je rozwiązać.”

 

Elizabeth Maziakowska, Okiem Kobiety Myślącej

Udostępnij swoim znajomym :)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *