fbpx

O tym jak realizujemy marzenia?

Jest takie zdawałoby się piękne powiedzenie “Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal” o tym, że jeśli nie widzimy naocznie pięknych miejsc, nie musimy żałować , że nas tam nie ma , że nie poczujemy bryzy świeżego powietrza, czy też nie ujrzymy cudownych krajobrazów . Przestajemy wierzyć, że kiedykolwiek poznamy znaną postać na żywo, a tak bardzo byśmy chcieli zamienić z kimś kilka słów i poznać osobiście , poznać twórczość innych z bliska. Czy rzeczywiście sercu tego nie żal?

 

W marzeniach musi być spójność obrazu z kinestetyką , musimy poczuć, że to o czym marzymy ma sens i dążyć do zobrazowania tych postanowień. Prawdopodobnie większość z nas kojarzy  psychologa Jacka Walkiewicza, a jeśli nie zna, to przybliżę jego postać właśnie w temacie o marzeniach. Dlaczego wspominam o nim tutaj? , bo fenomenalnie przedstawił swoje marzenie , które realizował przez dwadzieścia lat swojego życia. Jego wysłuchana i wyczytana historia o pragnieniu   posiadaniu campera , przypomniała mi o moim zrealizowanym na bardzo podobnej przestrzeni czasowej, ale zacznijmy od tego kampera.

 

“Marzenia są nienegocjowalne, marzenie jest czymś uroczystym “ – odświętnym, natomiast dochodzimy do nich przez taką normalną prozę życia, przez codzienność. Pan Jacek stwierdził po latach doświadczeń, że większośc marzeń z dzieciństwa zrealizował dopiero w wieku 37-40 lat. Przez ostatnie dwadzieścia lat marzył o zakupie campera, ponieważ miał dosyć już tłoczenia  się w małym namiocie. I tak dokonał po  ówczesnych oględzinach  w Łodzi zakupu cztero-letniego samochodu  po czym popadł w depresję. Jak to opisał ogarnął go niebywały smutek.  Otóż  utracił orientację co będzie dalej? Po wpłaceniu zaliczki właścicielowi, nie był już przekonany czy tego rzeczywiście chce, jego stan nie świadczył raczej o euforii, a przecież w danym momencie mógł to zrobić , o czym marzył przez te ostatnie dwadzieścia lat, określając to jako straszne uczucie. Reprymendy udzieliła tutaj małżonka pana Jacka, która przypomniała mu jego słowa, o tym, że marzenia są po to, aby je realizować, i jak tego nie uczyni, nie będzie wiedział , jak to jest być właścicielem takiego samochodu. W ostateczności Pan Jacek przelał resztę kwoty w wysokości 97 tysięcy złotych i spełnił swoje wielkie marzenie. Okazało się , że teraz samochód przez 11 miesięcy stał pod domem i był do niczego nie potrzebny, a jak wspomniał o wyjeździe nim do chorwacji, żona stwierdziła, że mają najstarszy model z obecnych tam innych kamperów, że Niemcy mają nowsze modele.  Po fakcie zadając sobie pytanie czy to ma sens? Czy opłacało się kupić samochód za sto tysięcy złotych, którego utrzymanie kosztuje rocznie 5 tysięcy i jest wykorzystywane przez jeden miesiąc w roku i do tego z roku na rok traci na wartości?

Mimo zadania tych pytań po zakupie , po czasie dokonanym , psycholog stwierdził, że tak.

Warto, ponieważ marzenia nie mają ceny. Ważne jest to, kto nas otacza, i to czasami popchnie i powie “Zrób to” “Nie bij piany” 

 

Czasami na niektóre marzenia czeka się latami i właśnie ta opowieść pana Jacka uświadomiła mi , że spełniłam swoje w takiej podobnej odległości czasowej.

Nie było to marzenie warte takiej kwoty jak ten wymarzony camper, ale rzeczywiście to marzenie nie ma ceny. Jako dziecko byłam chorowita, kiedy musiałam zostać w domu , oglądałam program “Jedyneczka” i “Mama i Ja” , gdzie artystka Ewa Gutowicz lepiła z modeliny przecudne zwierzątka i postacie bajkowe, jak ja marzyłam wówczas, żeby razem z nią ulepić chociażby jedną postać. Wszyscy domownicy zachwycali się jej talentem. Mijały lata i Ewa występowała w programie “Margolcia i Miś” , gdzie można było przesłać życzenia ze zdjęciem dziecka i otrzymać taką figurkę od artystki pocztą . W tamtym czasie byłam już za duża,aby przesłać siebie , ale sama byłam już mamą i do tego celu namówiłam moją córkę, żeby wysłać jej życzenia dla klasy i pani wychowawczyni. Jaka to była niespodzianka, kiedy w odpowiedzi na nasze zgłoszenie usłyszałyśmy, że w odcinku wyemitują nasze życzenia ze zdjęciem córki, tym samym  około tygodnia czasu od transmisji odcinka , otrzymałyśmy pamiątkową figurkę od Ewy Gutowicz. Radość była niesamowita. Za moich czasów dzieciństwa proces ten wydawał się bardziej skomplikowany, ponieważ nie było jeszcze rozwiniętej na tyle sieci internetowej, żeby spróbować swoich sił w pozyskaniu figurki czy też poznania samej twórczyni tych przepięknych dzieł z modeliny.  z biegiem czasu sama lepiłam takie figurki dla dziecka na wzór Ewy i tym samym nawiązałam z nią kontakt przez facebook.   z racji tego, iż w najbliższym czasie miałam przebywać z rodziną w Warszawie, umówiłam się z nią na spotkanie razem z moja rodziną, gdzie mogłam poznać ją osobiście i zobaczyć jej pracę na żywo. Ewa zapoznała mnie z jakiego rodzaju modeliny korzysta i pokazała mi pokaźną kolekcję swoich prac, udało nam się nawet razem ulepić figurki , zatem w wieku 28 lat spełniłam swoje marzenie z dzieciństwa , aby usiąść razem  z panią z telewizji, poznać ją osobiście i i ulepić jedną z bajkowych postaci. niesamowite uczucie. Za dziecka w zyciu bym w to nie uwierzyła, że kiedykolwiek tak się stanie. 

Może to kwestia odwagi  i zaufania doprowadziła do ziszczenia się tego marzenia?

Podjęcie decyzji na ogół hamuje ludzi, ponieważ większośc za zwyczaj chcieliby wszystko przeanalizować. A te prawdziwe projekty realizuje się z pozycji serca, a z pozycji umysłu  jest tylko czysta kalkulacja – czy coś się opłaca , czy też nie. 

Mówi się o dwóch rodzajach marzycieli, o ludziach , którzy są wizjonerami, patrzą w niebo i widzą ptaki rozmyślając o tym jak latać? jak zbudować samolot, paralotnie? I są ludzie, którzy są marzycielami-łapaczami iluzji tzn. patrzą w niebo i zastanawiają się kiedy urosną im skrzydła. Jeśli odłożysz w czasie coś łatwego, to stanie się trudnym. Odkładając trudne, uczynisz je niemożliwym. Jeśli nie wiesz co robić?-próbuj cokolwiek.

 

W życiu nigdy bym nie przypuszczała, że w przyszłości wydam książkę , będę pisać publicznie , wydam dziennik i nawiążę ciekawe znajomości, wszystko to ukryte było głęboko w podświadomości. Może praca w saloniku prasowym , gdzie otoczona mnóstwem periodyków , magazynów i ciekawych wydań była przygotowaniem do czegoś większego? Jeszcze nie jest to na skalę światową, ale czy tak musi być? Czy jako mała dziewczynka , zakupująca kolorowy notes, ciesząca się ze sporadycznie kupionej gazety potrafiłam przewidzieć , że urodzi się z tego coś więcej? Szczerze-absolutnie nie brałam tego pod uwagę, wszystko wydawało mi się bardzo trudne i zamknięte na wielką kłódkę z ogromnym łańcuchem tylko przede mną. Brak wiary, skomplikowanie procesów otwarcie pewnych dróg , nawet nie podejmowanie wcześniejszych prób , by w tym kierunku zrobić cokolwiek, opóźniły znacznie moje pewne realizacje. A może nie opóźniły?może  to wszystko jest wstępnym przygotowaniem i właściwy moment właśnie nadszedł i trzeba go wykorzystać najlepiej  jak się potrafi.  Te historie pokazały , jak dużo czasu musi upłynąć , żeby zrealizować swoje marzenia, czasami wymaga to nakładów finansowych, czasami nabycie doświadczeń, ale nie ma czynników , które mogłyby przed tym marzeniem zahamować nasze działania, oprócz jednego! Oczywiście naszego zdrowia ,bez niego nie byłoby niczego, ale są i tacy, którzy i tę barierę doskonale pokonują i czerpią całymi garściami ile się da i są wzorowym przykładem dla innych. Nie zniechęcajmy się nieudana próbą, upływającym czasem i zdawałoby się wydawać stagnacją, bo czas i tak upłynie, a my możemy działać, nawet jeśli z początku popełnimy błędy , nie powinniśmy sie zrażać, nawet jeśli usłyszymy tony ciężkiej krytyki -walczmy o siebie, o marzenia, o swój spokój o cała spójność w tym wszystkim , ale nie zapominajmy też w tym całym  zepsutym świecie o zdrowym rozsądku.

 

Elizabeth Maziakowska, Okiem Kobiety Myślacej

Udostępnij swoim znajomym :)

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *