fbpx

Detox medialny, czyli wartość życia poza siecią

Od dłuższego czasu przestałam żywić się strawą, którą serwowały media. Jak wiele umysłów zaprzątniętych jest planami, oddającymi hołd bezwartościowym treściom, przykazaniom, czy dla prestiżu współczesnych trendów.  A także głupoty wdzierającej się brutalnie w strefę publiczną, głównie dzięki internetowi i mediom społecznościowym stanowiącym komorę pogłosową. Codzienne transmisje dotyczące mody, kosmetyków, sprzedaży , bogacenia się, wielkich przemian, zmusiły mnie do refleksji , gdzie w tym wszystkim mogę znaleźć coś dla siebie, gdzie nie będzie to obiegało w szczęście hedonistyczne? Gdzie znajdę wartości, które wspomogą mój proces zdrowotny, wyciszenia, głębi wnętrza, a przede wszystkim spokoju?

Do tej pory nie znalazłam tego, ale systematycznie zatruwałam się skrolowaniem prywatnych zdjęć, obnażania się ze swoich życiowych aspektów, zapominając , że to zwyczajnie niebezpieczne.

 Media społecznościowe to najzwyczajniej w świecie publiczne pamiętniki, już nie musimy zamykać niczego na klucz, żadnej treści, żadnego zdjęcia, wszystko podajemy na tacy , łącznie z lokalizacją, gdzie aktualnie się znajdujemy i jak wspaniałe życie prowadzimy, ale czy oby na pewno jest nam to konieczne do szczęścia ? Mnóstwo pytań mnożyło się w moim umyśle.

Z tego myślenia narodziła się silna wola , że nie potrzebuje tego i mogę to bez dłuższego namysłu opuścić, odpocząć od pyszałkowatych , bombardujących każdego dnia pustych sloganów.

Nie traktuję tego w kategorii uciążliwego obowiązku, lecz wspaniałego przywileju.

Nie oglądam telewizji, w drodze do pracy posłucham muzyki i zapowiedzi pogody, która od dawna nie napawa optymizmem ocieplenia klimatu. Wyszukuje tylko stron internetowych, które mnie inspirują, budują poznać ciekawe osobistości.

 

Wpatrując się w horyzont nadchodzącego dnia, dostrzegam, w jak wielu miejscach zmuszona jestem dokonać właściwych wyborów.  Po przez zwiększenie czasu na medytacje, rozmyślania i obserwacje staję się wolna od kompulsywnego planowania. A przecież przejawem pychy, która gromadzi się masowo w internecie jest myślenie, iż życie powinno być wolne od porażek. Ja w bagnie swoich błędów ujrzałam piękny krajobraz.  Postrzegłam problemy , jako okazję do zaufania przede wszystkim samej sobie, ponieważ bardzo mi tego brakowało. Istotę mojego stanu najlepiej oddaje słowo „wypalenie”. Wszystkie mroki i postacie, które odebrały mi nadzieję, stawały cicho pod ścianą mojej czaszki , ograniczając moja swobodę.  Czas, jaki mogę poświęcić na rozmyślanie , na teraźniejszość, pomimo przeprawiania się przez szlam zepsutego świata , dodaje mi siły i energii. Potrzebowałam otuliny ciszy, aby wytrwać to, co jeszcze niewidzialne dla mych oczu i innych. Zdecydowanie uważam, że nadmiar bodźców zewnętrznych to współczesne przekleństwo.

 Nauczyłam się śmiać z samej siebie i nie traktować swojej sytuacji zbyt poważnie. Akceptując swoje ograniczenia nabieram wolności.  Znajdując optymistyczny wariant nie odcinania sobie dni, ale ewentualnie lat. Można swoje życie zmarnować, ale znajda się przy tym tacy, którzy w tym procesie wydatnie pomagają. Musiałam walczyć, aby stać się tym , kim jestem obecnie.

 Często znajduje się w sytuacjach buntu, niebezpiecznie bliska tego, aby pogrozić pięścią temu, co mnie przytłacza, a jest to bezradność na wiele zła wyrządzanego innym począwszy od różnych kłótni, niezdrowej rywalizacji, czy utraty czegoś lub kogoś nam cennego. W takich chwilach słabości ogarnia mnie niepokój o własne sprawowanie, o nadwrażliwe odbieranie bodźców obrazem, słuchem oraz kinestetycznym odłamkiem mych zmysłów.

 

Dlatego też odgrodzenie i medytacja pozwalają mi wrócić do spokoju , doświadczyć raju. Ubolewając początkowo nad utrata wygody, przyjęłam wyzwanie tego, co niesie …spokój.

Mój punkt widzenia ograniczony jest ludzka perspektywą, jak wiele z nas odczuwa  podobny stan na co dzień?

Nie potrzebuję być niewolnicą obrazów i dźwięków, które zmieniają się jak piaskowe wydmy. Mój umysł bywa niespokojny, jakby na jałowym biegu, bardzo samotny.

Proces mojego myślenia obiega w nadmiar subiektywnych wyrażeń , ale dzięki medytacji jestem wdzięczna za taka informacje zwrotną, gdyż to oznacza  że dobrze kontaktuję się z ludźmi i dobrze radzę sobie w wymyślaniu nowych pomysłów.

 Przebywającym w mediach, borykającym się z podobnymi dylematami czy taka forma obecności Was rozwija czy karci mogę podpowiedzieć, iż „ Jeżeli murarz będzie układał cegłę jedna na drugą bez planu, to nie wyjdzie z tego katedra”

Człowiek funkcjonuje na kilku poziomach mianowicie; tożsamości, przekonań, wartości-zdolności, umiejętności, zachowania i otoczenia. Pozostając w temacie rozmyślań nad wartością: „ Nic ze mnie nie będzie” przekształcam to w „ Mogę mieć wartościowy wkład”

Nie życz sobie uciążliwych wycieczek personalnych przez osoby, które tak naprawdę nie dorównują Twoim wartościom.  Medytację zacznij od prostych pytań :

Jak działasz?, Jak myślisz?, Jak czujesz?, Jak porządkujesz sobie każdy dzień?

Aby nauka i mocne postanowienia były skuteczne, musimy porzucić własną niewiarę i przekonania.

 Zdaję sobie sprawę, że nie zmienię świata, ale sposób obserwacji postrzeganej już tak.

 Kiedy muszę hibernuję, relaksuję się i sprawdzam swoje pułapki, nie dopuszczam, aby moja koncentracja pękła. Nie karmię się paliwem, którego nie potrzebuję. Precyzyjność i pozbawienie przywiązań to również ciężka praca, ale przynosząca dobre owoce.

 

Ograniczenie mogą dawać wolność, jeśli Twoim najsilniejszym pragnieniem jest życie.

Wzmocnienie Twojej świadomości to cisza i ufność.  Spędź ten czas z dala od tego wszystkiego, czego wymaga codzienność, a zacznie  naginać się na twoją korzyść. Przyjmij nowa perspektywę, w której zaczniesz wiedzieć, co jest dla ciebie ważne, a co nie. Wytresuj demony-niech robią pajacyki!

 

Nawet mroczne chwile są szansą ,aby zajaśniało światło. Dziękuję za okoliczności, które zmuszają mnie do tego, aby się zatrzymać, oburzyłam się ograniczeniami  osłabionego ciała. Nie ulegam reklamom czerpiących korzyści, że inni pragną znaleźć pozytywną wartość i to na niej będą się koncentrować.

 

Elizabeth Maziakowska, Okiem Kobiety Myślącej.

Udostępnij swoim znajomym :)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *