fbpx

Czy warto jeść nowalijki?

Czasem mam wrażenie, że wszystko w dzisiejszym świecie jest oceniane raczej jako to niezdrowe aniżeli zdrowe. Mowa oczywiście o jedzeniu, produktach spożywczych, żywności w ogóle. O mięsie coraz częściej mówi się, że jest faszerowane antybiotykami, o rybach, że zawierają metale ciężkie, o warzywach i owocach, że są sztucznie hodowane przy użyciu ogromnych ilości wody (!), a przy tym skażone pestycydami. I jak tu żyć i jeść? Nie każdy ma możliwości uprawy własnego pola i hodowania zwierząt. Nie taki świat jednak straszny jak go malują. Wystarczy zdrowy rozsądek, przestrzeganie higieny w kuchni i wiarygodne źródło pochodzenia produktów, żeby czuć się bezpiecznie. Człowiek musi się prawidłowo odżywiać i wie o tym nie tylko dietetyk.

Czy warto jednak jeść nowalijki, za którymi tak tęsknimy spragnieni świeżości, różnorodności – oznak pełnego lata? Nowalijki to młode warzywa, dostępne właśnie teraz, czyli wczesną wiosną. Ich nazwa kojarzy się z kolorem, świeżością i smakiem. Zimowa kuchnia staje się (jak co roku) dla wielu z Was już trochę monotonna i z pewnością wyczekujecie na pojawienie się nowości w warzywniakach. Oczywiście pomidory mamy dostępne cały rok na półkach sklepowych, to fakt. Wszyscy jednak dobrze wiemy, że pomidor pomidorowi nierówny. Do nowalijek zaliczamy m.in.: ogórki, marchewkę, rzodkiewkę, sałatę, rzeżuchę, natkę pietruszki, szczypiorek, cebulkę dymkę i te nasze słynne pomidory. Mmmm… od razu ślinka cieknie na myśl o takiej wiosennej kanapce ze świeżo upieczonego chleba.

No właśnie chciałoby się tylko zachwalać i polecać, ale jako odpowiedzialny dietetyk muszę napisać parę słów ku przestrodze. Zdarza się tak, że te kolorowe, młode warzywa oferowane wczesną wiosną przez handlowców pochodzą z upraw przemysłowych, gdzie są sztucznie nawożone w celu przyspieszenia ich wzrostu. Wiadomą sprawą jest to, że nowalijki potrzebują ciepła i odpowiednich warunków szklarniowych, żeby dojrzeć. W naszym kraju  na grządce wyrosłyby dopiero koło czerwca. W związku z tym ich walory smakowe, mogą być nieco gorsze od tych uprawianych wczesnym latem, a wiemy, że w dużej mierze to zasługa światła słonecznego. Jednak prawidłowo hodowane są źródłem witamin i warto je jeść.

Jak uchronić się przed szkodliwościami, jakie niesie ze sobą jedzenie nowalijek?

  • Dokładnie myjcie każde warzywo, możecie je także zamoczyć w wodzie na 20 min i następnie opłukać przed spożyciem.
  • Zachowujcie świeżość warzyw zawijając je w mokrą ścierkę, bowiem trzymając je w plastikowych pudełkach ograniczacie dostęp tlenu i tym samym przyczyniacie się do tworzenia się reakcji przemiany azotanów w azotyny.
  • Kupujcie nowalijki z wiarygodnego źródła (najlepiej od rolników lub z ekologicznego sklepu), pytajcie sprzedawców o pochodzenie. Młode warzywa dostarczane z obcego kraju najprawdopodobniej zostały zerwane jako surowe i były sztucznie stymulowane.

A czy wiecie, że możecie sami stać się hodowcami nowalijek? Jeżeli macie w domu parapet bądź balkon to warto spróbować. Na start proponuje uprawę szczypiorku, pietruszki i selera. Dość szybko dadzą Wam upragnione plony, bez żadnych przyspieszaczy. Może o najlepszych metodach uprawy Wam nie napiszę, bo nie jestem fachowcem w tej dziedzinie, ale odpowiednie podłoże, dostęp do wody i światła powinny wystarczyć. Może to początek nowych upraw i Wasz dom stanie się warzywniakiem. Spróbujcie swoich sił;). Komu mało i kto z Was jest jeszcze bardziej ciekawy na temat diety warzywnej to zapraszam do gabinetu.  Wszystko na spokojnie opowiem. Warto wraz z wiosną zrobić sobie oczyszczenie, zadbać o zdrowe odżywianie, zrzucić to co zima wyrządziła, bo już niebawem lato, a wiadomo tu już forma musi być zrobiona;)!

 

„Odkryliśmy, że największą wartość mają rośliny… którym ludzie poświęcają swoją uwagę”.

James Redfield

 

Justyna Cieślica, Dobry Dietetyk 

Udostępnij swoim znajomym :)

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *