Zdrowie w kontrastach (świątecznie!)

Święta tuż tuż. Z całym swoim dobrodziejstwem i …tym co nie cieszy. Ktoś się oburzy, bo jak to, bo przecież świąteczna atmosfera, bo rodzina, bo odpoczynek.

Czy aby na pewno?

Przygotowując się do Świąt działamy, no przynajmniej niektóre, niektórzy działają na najwyższych obrotach. Trzeba posprzątać tak jakby od tego zależało czy święta przyjdą, zaplanować i zrobić zakupy (a przed sklepami i na ulicach sznur aut), przygotować i zapakować prezenty, upiec, ugotować, zaprawić, usmażyć…

Do tego kończenie spraw zawodowych przed świętami, sprawozdania, ustalenia na Nowy Rok, spotkania wigilijne. Przyznam, że nawet mnie, która nie nastawiam się na najwyższy poziom przygotowań zaczyna brakować czasu. Czasu na normalne życie, na sport w tak dużym jak zwykle natężeniu, na leniwe posiedzenie w ciszy.

Wszechobecne życzenia zdrowia mówione przy każdej okazji, najczęściej odruchowo, czasem ze strachem, zwykle bezrefleksyjnie. Bo gdyby była refleksja, to przed świętami zamiast przyspieszać zwalnialibyśmy, zamiast podkręcać sobie tempo i podnosić poprzeczkę, odpuszczalibyśmy nieco. Potem stół uginający się pod ciężarem wigilijnych potraw i biesiadowanie przez kilka dni. Bez ruchu, wzdęty brzuch, senność i wyrzuty: „po co tyle tego”. 

Nie oceniam tego, nie neguję. Tradycja, świąteczna atmosfera, spotkania z rodziną i przyjaciółmi to niezwykle ważne i cenne rytuały, to dla niektórych zastrzyk energii i wsparcia na kilka kolejnych tygodni. Czym jednak okupiony? 

Przepracowanie przed a odpoczynek okołoświąteczny, 12 wigilijnych potraw i brak ruchu a życzenia zdrowia, pośpiech i nerwowość przygotowań a spokojna, sielska atmosfera, kilka kilo do przodu a postanowienia noworoczne- schudnąć i zapisać się na siłownię. Takie kontrasty toczą bój w ciele i w głowie w tych dniach.

Życzę Państwu harmonii i mniejszych wychyleń między jedną a druga postawą, życzę zdrowego budowania dystansu do tego co niezbędne i tego co minimalnie konieczne. Życzę łagodności do siebie samego, pogodzenia się z wahaniami w aktywności i w kilogramach- te kilka dni nie zmieni wiele w obliczu całego roku. A jeśli znajdziecie przestrzeń i chwilę na zastanowienie, to zadajcie sobie pytanie: czy to co robię czy nie robię, czy to jest dla mnie dobre? Czy jest dobre dla mojego ciała, dla zdrowia i dla spokoju ducha? I wybierzcie. Najlepiej dla Siebie.

Wesołych Świąt.

Jak żyć optymalnie dla zdrowia i wzroku?
Znajdziesz w książce: PRZEJRZYJ NA OCZY napisanej przez Autorkę powyższego artykułu!

Udostępnij swoim znajomym :)