Zdrowa dieta. Ostatni powiew lata…

Idzie jesień, choć dla mnie i zima. Można traktować pory roku zero jedynkowo – ciepłe, zimne. Zimne, ciepłe. Ale przecież jesień i wiosna bywają…różne. Są inne, chwiejne – stanowią mieszankę jednego i drugiego, w zależności od tego skąd i jak zawieje 😉 Ta różnorodność powoduje, że nie mam poczucia iż stoję, nic nie robię, a właśnie wręcz przeciwnie – to co robię i to co jem, dopasowuję do tego, co mi dyktuje pogoda. Każdego dnia.

Końcówka lata, podczas której warto cieszyć się każdym promieniem słońca, ciepłym, letnim wiatrem i obfitością, jaką daje nam matka natura może być czasem zdrowia, spełnienia i szczęścia. Zdecydowanie można zachować cząstkę lata na wiele dłużej, aniżeli na teraz, dzisiaj. W jaki sposób to zrobić? Zdrowo (zacząć) się odżywiać!

Mimo, że jesień zamyka okres intensywnego wzrostu, dojrzewania i rodzenia owoców, tak równocześnie do tego otwiera w ten sposób…spiżarnie, z których przyjdzie nam pewnie później skorzystać. To właśnie teraz, w ostatnich dniach lata, możemy zapełnić ją przysmakami, które idealnie zaspokoją nasze kubki smakowe w późniejszym czasie. Robimy przetwory, zachowujemy smaki lata na dłużej! Czy w ostatnim czasie robiliście przetwory? A może jeszcze się za to nie zabraliście choć planowaliście? Idealny czas, ostatni dzwonek!

Dlaczego tego nie robimy lub robimy niezwykle rzadko? Dlatego, że mamy słaby dostęp do świeżych warzyw i owoców czy może dlatego, że mamy szeroki dostęp do żywności, jakiej kiedyś nie było? Żywność przetworzona, gotowa do szybkiego przyrządzenia, żywność, od której uginają się półki sklepowe, dzięki której odnosimy wrażenie, że tak samo jak dostępne, tak samo jest ono dla nas dobre i zdrowe. A tak w istocie jest niekoniecznie.

Już zapomnieliśmy czasy lub w takich nie żyliśmy, w których żeby przetrwać zimę, trzeba było zrobić zapasy – w postaci worków ziemniaków, przetworów, takich jak: ogórki kiszone, przeciery pomidorowe czy owocowe konfitury.

Nie zapominamy również o tym jak często, nasi przodkowie, wybierali się na polowanie lub mieli koło domu zwierzęta hodowlane. Było zimno i zjedzenie kawałka tłustego mięsa było dla nich zbawienne – rozgrzewał, rozpalał od środka, co było efektem jego trawienia. Wszystko po to by utrzymać, otrzymać, poczuć odrobinę ciepła.

Ciepło to życie. Nie bez powodu, zadaniem organizmu jest ogrzanie naszych tkanek. Odpowiednia temperatura pozwala na dobre trawienie, na odpowiednią koncentrację, na zdolność do podjęcia pracy fizycznej. Promienie słoneczne indukują powstawanie witaminy D w naszym organizmie, jakże potrzebnej w kontekście jego funkcjonowania w ogóle. W witaminę D obfitują również właśnie te produkty – tłuste mięsa, ryby, jajka czy sery. Pamietajmy, że bez światła  i ciepła nie byłoby życia.

Teraz doceniamy sobie szeroki dostęp do jedzenia. Okazuje się bowiem, że nie trzeba się zbytnio napracować by mieć co włożyć do garnka. Nie, nie chodzi o pracę w ogóle, a o fizyczne zabieganie o pożywienie. Pójście do ogrodu i jego plewienie, podlewanie czy strzyżenie krzewów, drzewek. Zebranie z grządki czy robienie wykopków – to są zajęcia, którymi zajmują się prawdziwi gospodarze! A co Ty możesz zrobić dla siebie w tym kontekście? Może po to by poczuć się lepiej teraz i później?

W ostatniej chwili skorzystaj z tego co daje matka natura, a co dostępne jest w sklepach, na targach czy nawet u sąsiada w ogrodzie. Ja dostaję od sąsiada śliwki i jabłka – robię z nich kompoty, marmolady, soki i powidła. Czasem tak przecież bywa – ktoś ma czegoś nadmiar!

Jeśli możesz, na tą chwilę, ogranicz spożycie produktów przetworzonych, po które będziesz częściej sięgał w okresie zimowym, bo po prostu będzie mniejsza dostępność tego, co teraz wisi jeszcze na drzewie.

Świeże warzywa i owoce – aktualnie papryka, ogórki, dynia, cukinia, śliwki i wiele więcej – z tego wszystkiego można przyrządzić wspaniałe, smaczne potrawy, bez większych trudności.

Warunek jest jeden – musi nam się zwyczajnie zachcieć to robić. Należy podjąć odpowiedzialnie decyzję, iż zrobimy zakupy, które będą obfitować w sezonowe przysmaki, a później podjąć wysiłek i je przetworzyć.

To będzie jak ostatnie powiewy letniego wiatru. Świeże, zerwane prosto z krzewu – maliny, żurawina czy aronia. Świetnie jest zrobić z nich soki czy całe, w połączeniu z odrobiną cukru – zapasteryzować. Będą stanowić idealną przekąskę, która sprawdzi się w połączeniu z twarogiem, jogurtem czy placuszkami owsianymi. Zastąpi to w okresie zimowym nudną kanapkę z szynką i serem, na który trudno nawet jest dać niedobrego pomidora.

Nie wspominając o ciepłej jaglance czy owsiance z owocami, która podbija serca moich pacjentów. Przepis na taką dostają w jadłospisie, który im przygotowuję. Wszystko to w okresie jesienno-zimowym sprawdzi się idealnie!

Czy warto robić takie przetwory? Ja wychodzę z założenia, że tak. Przynajmniej ja osobiście mam poczucie, że już teraz zabiegam o to, jak się odżywiać będę w kolejnych miesiącach.

Przygotowuję małe zapasy, w tym przeciery, mrożonki, konfitury, soki i kiszone – mam pełne szafki jedzenia oraz spiżarkę (wydzieloną część piwnicy). Ode mnie zależy czy wybiorę produkty, które zerwane były w najlepszym dla nich czasie – dojrzewały wtedy, kiedy miały lub inaczej – pod pełnym słońcem –  czy będą to produkty sprowadzane lub też szklarniowe hodowane.

Wybieram tę pierwszą opcję i Wam też to radzę. Będziecie mieli lepsze zdrowie, takie produkty zawierają więcej wartości odżywczych niż zakupione w okresie zimowym, a poza tym Wy będziecie zadowoleni, że jecie coś, w co włożyliście trochę energii i przypomni Wam to…ciepłe, letnie wieczory.

Nie ma co się bać tych zimnych. One będą równie ciekawe, mimo, że zapewne będziecie mniej ruchliwi czy skłonni do wyjścia w plener. Nie zapominajcie jednak o systematyczności, nawet drobne spacery będą dla Was korzystne! Nie ma bowiem złej pogody, jest tylko nieodpowiednie ubranie. Ja osobiście będę się starać regularnie wychodzić na spacery, a fakt, że po spacerze wypiję herbatę z kwaśnym sokiem malinowym, co zapewne spowoduje, że będę wychodzić na niego z lepszym nastawieniem!

Tego Wam życzę właśnie. Byście korzystali z ostatnich dni lata, byście zrobili sobie zapasy, które będą jak znalazł. Byście spokojnie weszli w jesienną aurę, by później wycofać się odrobinę, tak jak robi to natura właśnie. Trochę poetycko, trochę metaforycznie kończę ten esej, mam nadzieję, że będzie dla Was lekturą podczas przyrządzania pysznego posiłku, jak na przykład lecza z cukinii i papryki!

Justyna Cieślica Dobry Dietetyk

Udostępnij swoim znajomym :)