Rozmowy w toku. Czyli oszacuj swoją szansę na lepszą pracę

Nie mam serca tu siedzieć, ale też nie mam serca nie przychodzić. Znasz to?

To najprawdopodobniej miejsce pracy, w której od dłuższego czasu nie czujesz żadnej realizacji i rozwoju. Codzienność ogranicza się do przyodziania się w elegancki szyk z  białej żorżety i wykonywaniu tych samych obowiązków dzień w dzień. Dochodząc do wniosku, iż zamieszkiwana przeze mnie „głucha” prowincja zabita deskami, nie ofiaruje mi żadnej możliwości znalezienia czegoś bardziej ambitnego i przede wszystkim pozwalającego na większy manewr w działaniu. Nie poddaję się nigdy ograniczeniami swoim miejscem zamieszkania. Mnie pociąga to, co niemożliwe.

Nikt jednak nie przychodziłby do swojej pracy, gdyby nie otrzymywał za to stosownego wynagrodzenia . I tu rozpoczyna się błędne koło. Wykonując profesję, która znacznie odbiega od wykształcenia i doświadczenia zawodowego, dostrzegłam , że w ciągu swojej kariery zawodowej bez pomocy jakiegokolwiek urzędu samodzielnie przekwalifikowałam się zawodowo wielokrotnie.

Jak zatem aplikować w miejsce pracy, do firmy, która wzbudziła nasze zainteresowanie, nie mając o danym stanowisku zielonego pojęcia i żadnych referencji na koncie?

Oto kilka rozwiązań:

  • pierwsze to oczywiście dać sobie spokój, zacząć marudzić i wypisać sobie koniecznie wszystkie „przeciw” w podarowaniu sobie szansy na zajęcie , które mogłoby nas  bardziej nakręcać. Ewentualnie z takim nastawieniem śmiało można wpisać do swojego życiorysu adnotację : „Ekspert w dziedzinie „samousprawiedliwienia”
  • Dużo lepszym rozwiązaniem jest zapoznanie się z wewnętrzną polityką interesującej nas firmy. Starajmy się uzyskać informację , kto przeprowadza tam rekrutacje, wyszukajmy kontaktu na  portalach goldenline czy linkedin, nie bójmy się napisać wiadomości prywatnej do rekrutera z naszą krótką prezencją.
  • Media społecznościowe dają nam obecnie bardzo duże możliwości. Nie koniecznie doświadczenie zawodowe, kontakty , sukcesy i osiągnięcia będą miały ostatecznie decyzyjność przy zatrudnieniu.

Na własnym przykładzie mogę śmiało poświadczyć, że bez doświadczenia , bez znajomości i innych układów dostałam się kiedyś do dużej, wiodącej na rynku firmy ubezpieczeniowej. Konkurowałam z osobą , która wcześniej miała doświadczenie w tym fachu , ale w ostateczności wybrano moją osobę na to stanowisko. W gruncie rzeczy , nie była to pierwsza i ostatnia sytuacja zakończona pozytywnie w mojej karierze zawodowej. Bardzo szybko zostałam w owej firmie mentorem pozostałych pracowników. Co zatem decyduje, że rekruter czy potencjalny pracodawca zainteresuje się naszą osobą? Moim zdaniem komunikatywność, sposób wysławiania się, dodanie delikatnej nuty poczucia humoru. Naturalność jest naszą dewizą, a sekcja sobowtórów już dawno wyszła z obiegu.

Przygotowując się do rozmowy kwalifikacyjnej, zawsze szukam opinii o danej firmie, przedsiębiorstwie, organizacji, nie tylko ze strony odczuć pracowników, ale  również jak daną firmę postrzegają kontrahenci gdyż uważam , że to jest sedno sukcesu funkcjonowania całej  machinerii.

Pierwsze wrażenie to najważniejszy pokaz, nasz wizerunek powinien być wykreowany na lojalny i przyjazny. Musimy bezbłędnie dowieść swojej osobowości i przedstawić swoje kompetencje – określane jako – miękkie, które odgrywają kluczową rolę w szczególności w  charakterze pracy zespołowej. Sam dokument CV nie stanowi już dziś istotnego elementu dla całości rekrutacji. W dzisiejszych czasach każda strona stawia na czas, i bardzo często zdarza się, że pierwsza krótka rozmowa odbywa się już drogą telefoniczną. To jest pierwsza weryfikacja, która będzie miała ogromne znaczenia na dalszy rozwój sytuacji. Nie miej złudzeń, tak właśnie jest.

Kandydat powinien być przygotowany na atak jak i kunsztowną rozmowę ze strony pracodawcy czy rekrutera. Taka metoda ma na celu sprawdzić, jak radzimy sobie w sytuacjach podwyższonego kortyzolu.

Na tego typu rozmowach musimy być gotowi na wyjaśnienie niemal wszystkiego, w tym popełnionych błędów oraz – często wręcz musimy – przeprowadzić samokrytykę. Po bardzo dobrej prezencji , pracodawca zechce dokonać kwalifikacji względem kandydata czy ten zdoła wzrosnąć na rozpieszczonego idola na jego oczach i przy jego udziale.

Oczywiście strach przed kompromitacją bywa uciążliwy, ale  mnie osobiście z pomocą zawsze przychodzi odrobina dialektyki. Rozmowa nie powinna być mistyfikacją, ale rezultatem długiej żmudnej pracy nad sobą. Ważne jest aby wykonywane zajęcie nie zatraciło w nas sumienia i honoru, nie przysłoniło naszych zasadach – pogonią za sławą karierą i pieniędzmi.

Praca oprócz nagród pieniężnych powinna ofiarować nam spokój, szacunek i satysfakcję w życiu! 

Konkurencja jest duża i nie mamy już monopolu na informacje. Jednak żyjemy w czasach, gdzie selekcja pracowników jest dysponowana pod względem przydatności fachowej. Zacznijmy realnie szacować swoje możliwości i potrzeby. Nie ma sensu zasłaniać swoich braków fachowych i oszukiwać innych w afekcie i desperacji.

Po zebraniu pełnej charakterystyki i prześledzeniu naszej drogi życiowej z korzyścią obustronną jestem przekonana , że przyszły pracodawca zechce tak dystyngowanego pracownika poznać  i zatrudnić osobiście.  Czego wszystkim Wam, a zwłaszcza Paniom – szczerze życzę 🙂

Elizabeth Maziakowska | resocjalizacja w służbie administracji 🙂

.

Udostępnij swoim znajomym :)