Psychologiczne mity i fakty: Złość i jej odreagowywanie

Dr Agata Plech, fundatorka i twórczyni projektu #PrzejrzyjNaOczy poprosiła mnie, abym w cotygodniowym felietonie rozprawiał się z mitami psychologicznymi, które żywo krążą po świecie i pomiędzy ludźmi, często czyniąc wiele szkody ludziom i pomiędzyludzkim relacjom. Ale też bym promował fakty psychologicznie, wartościowe zjawiska i rozwiązania – ważne i cenne dla naszego rozwoju oraz postrzegania świata.

Na taką prośbę nie mogłem nie zareagować inaczej jak tylko pozytywnie 🙂 I tak oto, zrodził się pomysł aby dzielić się z Wami wiedzą, przestrzegać przed pseudo psychologicznym bełkotem oraz wskazywać to, co – z psychologicznego punktu widzenia jest ważne i wartościowe.

Pierwszy odcinek cyklu Psychologiczne mity i fakty dotyczył syndromu DDA, a dzisiaj będzie o kolejnym micie, który zawiera się w stwierdzeniu, że lepiej wyładować złość, niż tłumić .

Część z krążących po świecie psychologicznych mitów, to nawet dosyć zabawne historie, są jednak i takie, które mogą być naprawdę niebezpieczne, tak dla nas, jak i naszego otoczenia.

Jednym z takich – marketingowo sprzedawanych przez pop-psychologię przekonań, jest twierdzenie, że najlepszym sposobem na pozbycie się złości, jest wyładowanie jej. Naprawdę nie wiem, na jakiej podstawie, w oparciu o jakie badania i wiarygodne informacje, autorzy takich porad tworzą je, a co gorsza zalecają swoim klientom/pacjentom? Tak czy siak, to dosyć groźna bzdura.

Fakty są bowiem takie, że nie jest to skuteczny sposób na pozbycie się złości. Badania wskazują na coś wręcz odwrotnego! (m.in.: Bushman, B. J., Baumeister, R. F., & Stack, A. D. (1999). Catharsis, aggression, and persuasive influence: Self-fulfilling or self-defeating prophecies. Journal of Personality and Social Psychology)

W jednym z testów, grupa kilkuset ochotników została podzielona na dwa zespołu. Jeden z teamów czytał tekst mówiący, że agresywne zachowanie to skuteczny sposób na uspokojenie się, a drugi, że absolutnie nieskuteczny.

Następnie, wszyscy uczestnicy badania mieli za zadanie napisać esej o ekologii. Nieważne, co napisali, każdy słyszał od osoby oceniającej tekst, że jest to jedna z najgorszych prac, jaką kiedykolwiek czytał. Po czym, badani mogli wyładować złość na worku treningowym, a potem proszono ich o opisanie, co czują – jaki rodzaj emocji – do osoby, która oceniała ich pracę i krytykowała ich wypracowanie.

I wiecie co? Okazało się, że ci, którzy wcześniej przeczytali, że rozładowywanie złości jest skutecznym sposobem na uspokojenie się, czuli nawet większą złość, niż osoby, które przeczytały, że jest to nieskuteczne.

Tego typu badań, testów – zrealizowano w ostatnim czasie co najmniej kilkadziesiąt i wszystkie one mają wspólny mianownik – nic nie potwierdziło przekonania o tym, że gdy nachodzi nas złość, to dobrze jest ją wyładować, aby doznać oczyszczającego efektu katharsis.

Gdy ludzie próbują radzić sobie ze złością poprzez wyładowanie jej w gwałtownej formie, przynoszą sobie chwilową ulgę, jednak wzmacniają w swoim zachowaniu afektywny, uzależniający związek pomiędzy przeżywaniem silnych emocji, a agresją.

Jeśli odreagowywanie złości jest dolewaniem oliwy do ognia, to co w takim razie pomaga?Szczerze? Jeśli jesteś w stanie, spróbuj rozbroić złość – humorem. Zamiast kopać w ścianę, walić w bokserski worek, lub zajeżdżać się w fizycznym wysiłku zadbaj o sposobność do śmiania się, nie uśmiechu ale właśnie śmiania.

Dobre efekty dają także takie sposoby radzenia sobie ze złością, którym towarzyszy konstruktywna strategia rozwiązania problemu, pozwalająca dotrzeć do jego źródeł.

By zniwelować obecność złości i jej negatywnych skutków w naszym życiu, można pracować nad sobą na poziomie sposobu myślenia o wydarzeniach, które wzbudzają w nas złość lub uczyć się zachowań, które choć wynikają ze złości, są konstruktywne.

W pierwszym wypadku praca polega na zmianie automatycznych ocen sytuacji, które wzbudzają w nas złość. Dzięki odpowiedniemu treningowi możemy nauczyć się podchodzić z humorem lub nabierać dystansu do sytuacji, które w rzeczywistości nie wymagają aż tak wielkiej mobilizacji naszej energii, jaką daje złość.

W praktyce obejmuje to na przykład mówienie o problemowej sytuacji, emocjach, które wtedy przeżywamy i naszych potrzebach lub oczekiwaniach wobec osoby, która naszym zdaniem doprowadziła do tych trudności.

Na przykład, złoszczenie się i krzyczenie na partnera lub partnerkę za to, że ciągle się spóźnia, nie sprawi, że ktoś poczuje się lepiej, ani też nie pomoże rozwiązać problemu. Lepsze od tego jest spokojne wyrażenie niezadowolenia oraz przedstawienie rzeczowych argumentów nakierowanych na rozwiązanie problemu. Taka reakcja jest – naprawdę – dużo skuteczniejsza, bo umożliwia podjęcie konstruktywnego dialogu i pomaga zażegnać potencjalny konflikt.

Po drugie, można również rozważyć przyswojenie umiejętności odwracania uwagi od źródła złości i tym samym zniwelować zachowania agresywne w danym momencie. Strategia ta ma jednak działanie doraźne i nie rozwiązuje problemu, który niewyrażony – z całą pewnością za jakiś powróci. Warto starać się rozszerzać swój wachlarz adaptacyjnych reakcji na złość i wykształcić w sobie możliwość ich instynktownego stosowania. To trudne, ale absolutnie możliwe!

Kluczową sprawą w radzeniu sobie ze złością okazuje się więc być jej właściwe rozpoznanie. Ważne jest, by nauczyć się oraz utrwalić zdolność do nazywania swoich emocji, ich akceptacji oraz wyrażania w konstruktywny, akceptowalny społecznie sposób, dając tzw. informację zwrotną.

Co ciekawe i ważne dla świadomych rodziców – w przypadku dzieci, nabywanie tych umiejętności wspierają przede wszystkim bezpieczne relacje z dorosłymi, którzy pomagają dzieciom nazywać przeżywane emocje oraz radzić sobie z problemami w konstruktywny sposób.

U dorosłych w zależności od sytuacji pomocna może być: psychoterapia indywidualna, grupowa lub psychoterapia par. Ale nawet doraźnie, bez koniecznosci długofalowek współpracy ze specjalistą, osoby dorosłe, które chcą rozwijać umiejętność zdrowego radzenia sobie z emocjami mogą skorzystać z następującego rozwiązania. Warunek jest jeden – szczerość i zaangażowanie.

Pytania, które pomogą ci zrozumieć twoją złość

  1. Dlaczego tak naprawdę czuję się zła/y?
  2. Co poszło nie tak? Jakie były moje prawdziwe oczekiwania wobec danej sytuacji/osoby?
  3. Jakie emocje/uczucia poprzedzały falę złości?
  4. Co chcę osiągnąć, złoszcząc się?

A teraz, rzecz najważniejsza – warto odpowiedzieć sobie na te pytania pisemnie. W ciszy i spokoju, bez presji świata zewnętrznego. Bowiem prawdziwy powód złości może cię całkowicie zaskoczyć i otworzyć oczy na takie obszary, których istnienia nawet nie podejrzewasz.

Na koniec – krótkie podsumowanie

  • Wszyscy się złościmy i każdego z nas ponoszą emocje. To zdrowe i naturalne. Błędne jest jednak myślenie, że wyładowywanie emocji spowoduje oczyszczenie czy tzw. efekt katharsis.
  • Nauka przekonuje, że to mit. Lepiej nauczyć się radzić sobie ze złością i negatywnymi emocjami, niż krzyczeć, walić pięściami i wyżywać się na innych.
  • Bezsensowne wyładowywanie złości pogarsza nastrój i nie rozwiązuje problemu.
  • W książce „50 wielkich mitów psychologii popularnej”, autorstwa amerykańskich profesorów psychologii, można przeczytać, że hipoteza katharsis jest fałszywa.
50 WIELKICH MITÓW PSYCHOLOGII POPULARNEJ - Kup teraz za: 20,00 zł - Wrocław  - Allegro Lokalnie
  • Badania prowadzone od ponad 40 lat jednoznacznie świadczą o tym, że wyładowywanie złości bezpośrednio na kimś lub pośrednio (na jakimś obiekcie) tylko prowokuje do dalszej agresji.
  • Polecam wykład doktor Kelly McGonigal – o tym, że stres w gruncie rzeczy może być dla nas korzystny. Jeśli tylko będziemy umieli sobie z nim poradzić. A, wbrew pozorom, to nie jest wcale takie trudne!
Udostępnij swoim znajomym :)