Od Zauroczenia do Cierpienia. Twoje życie z Narcyzem!

Psychiczne znęcanie się – pozostawia po sobie falę spustoszenia, niszczy życie prywatne i zawodowe, rujnuje całe rodziny i psychikę człowieka. I chociaż jestem mężczyzną, piszę ten artykuł przede wszystkim ku przestrodze kobiet, które wpadły lub miałyby wpaść w sidła Narcyza.

Być może znalazłaś się już kiedyś w takim punkcie życia, gdy zastanawiałaś się, czy jesteś w ogóle zdrowa psychicznie? To jest właśnie to, co robi z ludźmi Narcyz. Napierw Cię dopadnie, potem uczyni Twoje życie idealnym, a na koniec zaatakuje, pożre i zniszczy. Jak prawdziwy potwór z otchłani Mordoru. I czynię to metaforyczne porównanie bez cienia przesady.

Jak w bajce…

Przeważnie wygląda to tak: spotykasz kogoś, kto wydaje Ci się zabawny, czarujący, po prostu idealny. Powietrze dookoła niego dosłownie migota kolorami tęczy i wibruje emocjonalnym uniesieniem. W jego obecności w końcu czujesz buzującą w żyłach krew, czujesz, że żyjesz! Jakby to nie działo się na prawdę, jakby to był tylko jakiś cudowny film, serial o romantycznych uniesieniach, zabarwiony nutką erotyzmu, z Tobą w roli głównej!

Jedno wiesz. Kiedy On jest w pobliżu to na pewno będzie ciekawie. Ale najlepsze jest to, że On zawsze skupia całą swoją uwagę tylko na Tobie. A przynajmniej tak Ci się wydaje…

Twoje życie zmienia się w zawrotnym tempie. Bez przerwy bombarduje Cię telefonami i esemesami. Mówi Ci, że nie może przestać o Tobie myśleć, a spotkanie Ciebie było najwspanialszą rzeczą jaka mu się kiedykolwiek w życiu przydarzyła. Słyszysz, że jesteś jego marzeniem, spełnieniem, idealną kompozycją wszystkich cech. Wenus z Milo jego pragnień.

Czujesz, że rosną Ci skrzydła…

Jeśli ma do tego skłonności do romantyzmu, to wystarczy około tygodnia, żebyś poczuła, że spotkałaś naprawdę bratnią duszę. Bardzo szybko dochodzi do seksu, może nawet trochę za szybko jak na Ciebie, ale co tam, warto było, bo było super! Jego ciągle sterczący penis zabrał Cię na wyprawę do Krainy Tysiąca i Jednej Nocy. Do odliczania Twoich orgazmów brak Wam palcy u wszystkich dłoni. zachwyca Cię jego (także) seksualna troska o Ciebie, o Twoje spełnienia. A do tego wydaje się, że on kocha Cię coraz mocniej, coraz bardziej. Bez końca!

Przebywanie z nim jest zwariowane, pełne przygód, i strasznie Cię kręci. Śnisz na jawie i za każdym razem kiedy dostaniesz od niego esemesa szalejesz z radości. Zaczynacie rozmawiać o zamieszkaniu razem i o planach na przyszłość. Może myśleliście już nawet o małżeństwie? Prawda, że marzenia się spełniają? Koleżanki najpierw Ci niedowierzają, potem zazdroszczą, aż wreszcie, jedna po drugiej się wykruszają.

Podczas tych pierwszych wspólnych dni i tygodni pojawiają się jego pierwsze sekretne zwierzenia. Na spacerach dowiadujesz się takich rzeczy z jego dzieciństwia, o których nigdy nikomu wcześniej nie opowiadał. Czasami potrafią to być nawet tak straszne przeżycia jak przemoc i wykorzystywanie seksualne w rodzinie.

Pojawiają się opowieści o paśmie nieudanych związków, które zawsze fatalnie się kończyły. Dopóki Ty się nie pojawilaś. Ty na prawdę rozumiesz, co on czuje. Wpatrujesz się w niego, w jego emocje, sylwetkę, w jego świat, jak prawosławni w święte ikony. I jesteś pewna, że on kocha cię coraz mocniej…

Zachęcona jego zwierzeniami, Ty także zaczynasz się coraz bardziej otwierać. Z zaskoczeniem odkrywasz jak chętnie on wysłuchuje Twoich opowiadań, nawet tych najsmutniejszych. Zwłaszcza tych sekretnych, z których wynika jaka jesteś wrażliwa. I samotna we wspóczesnym, złym świecie.

Słucha cię, bo przecież chce ukoić twoje obolałe serce. Masz co do tego absolutną pewność. Prawda?

I teraz schodzimy na ziemię. Będzie bolało, będzie wstyd, będą łzy i niedowierzanie. Skończą się złudne marzenia, zacznie się twardy beton, asfalt autostrady życia. Ale jeśli chcesz się uratować musi boleć. Bliska jest mi psychoterapia metodą prowakatywną, a ta, w swoim fundamentalnym założeniu – nazywa wszystko po imieniu. Wprost, bez ogródek. Złudzenia to nie jest – absolutnie – dobre tworzywo do budowania zdrowej i silnej siebie. Pamiętaj o tym!

Wracamy do Narcyza. Pierwsza zła wiadomość: wszystko to, co działo się dotychczas, tak na prawdę to był tylko wywiad. To jest prześwietlanie Ciebie żeby zbadać Twój poziom otwartości i empatii. Wszystko po to, aby ocenić jak dobrze nadajesz się na cel prześladowania, uzależnienia Cię od niego. Ale Ty tego jeszcze nie wiesz. Jeszcze…

Kiedy ten modelowy romans, rodem z najlepszego hollywoodzkiego filmu, szaleje już na dobre, nagle zaczynasz zauważać, że od czasu do czasu czujesz się jakby lekko nieswojo, a może i nawet troszkę samotnie. Może chodzi o to, że powracaję bolesne wspomnienia z dzieciństwa? A może to przez te dziwne sny, które cię ostatnio nachodzą, nie możesz się porządnie wyspać w nocy? Intuicja coś tam szepcze do ucha, ale odganiasz ją niczym natrętną muchę.

W każdym razie czujesz, że musisz pogadać. Któregoś dnia, swoje postanowienia wcielasz w życie. Dzwonisz raz, drugi, ale bez rezultatu. Czasami to trwa godzinami, czasami całymi dniami. Kiedy w końcu udaje Ci się dodzwonić, przebijasz się tylko z kilkoma zdaniami. Dziewięćdziesiąt procent czasu Waszej rozmowy zabiera Ci słuchanie.

Jednak nie przejmujesz się tym (jeszcze zbyt bardzo, choć jakaś pomarańczowa lampka zaczyna lekko mrugać w Twojej głowie) bo przecież Twój ukochany ma tak wiele problemów i powodów do niepokoju, do bycia zajętym, do złego nastroju, humoru, do nieobecności. Zaczynasz tłumaczyć sobie jego oziębłość. Jest zbyt zmęczony i potrzebuje wsparcia. Więc dajesz mu je, a on kocha Cię coraz bardziej. Przynajmniej w Twojej wizji świata. Jest taki doskonały. I uroczy, gdy go rozgrzeszasz, gdy się nim opiekujesz. Jest idealnym połączeniem synka, kochanka, ojca, brata i przyjaciela. I ten jego penis… Jezooo. Prawda?

Pewnego razu mówisz mu, że planujesz wyjść z przyjaciółmi. On zgadza się bez problemu. Ale kiedy robisz to znów, dąsa się i wypomina Ci jak bardzo za tobą tęsknił kiedy z nimi wyszłaś. A zaraz potem zaczyna zarzuć Cię opowieściami o tym jacy okropni potrafią być jego znajomi, jak go obmawiają i oszukują za jego plecami. Brzmi znajomo?

Wtedy zaczynasz czuć się winna i myślisz, że może jednak za bardzo ufasz swoim przyjaciołom, i że na prawdę powinnaś spędzać więcej czasu ze swoim ukochanym. A on tylko na to czeka i zatrzymuje Cię przy sobie. Zaczynasz mieć poczucie, że we dwójkę jesteście w stanie przeciwstawić się całemu światu. Bonnie i Clyde. Kochasz go także i za to.

Twój Narcyz zaczyna planować jakieś przedsięwzięcie. Może dlatego, że został zwolniony z pracy, a może dlatego, że wg jego wersji świata, w pracy nikt go nie docenia, nikt nie rozumie, wszyscy są tępi i głupi. On jeden ma rację. Najczęściej. Nie, zawsze! Wtedy zaczyna opowiadać Ci zawiłe historie o swoich nowych pomysłach na biznes i o tym jak trudno je zrealizować. Ty oczywiście oferujesz mu pomoc.

 I chyba właśnie wtedy, któregoś dnia, najczęsciej rankiem, nagle orientujesz się, że jego świat otacza Cię zewsząd coraz bardziej, i że powoli zapominasz o własnych planach i marzeniach na przyszłość. Przestałaś być sobą, stałaś się częścią Twojego Narcyza.

Powstaje między wami napięcie, ale co tam, w końcu nie jest to coś czego nie możnaby rozładować seksem. I nadal robisz dla niego coraz więcej. Zakupy, pranie, gotowanie, prace biurowe. Ledwo możesz złapać oddech. Nie masz czasu na nic własnego, co wcześniej dawało Ci tak wiele radości, wytchnienia, szczęścia.

Zło się budzi

Aż pewnego dnia dostrzegasz w lustrze worki pod oczami, cała się w sobie kurczysz, a w pracy idzie Ci coraz gorzej. Jeśli masz dzieci to zauważasz, że spędzasz z nimi coraz mniej czasu. W zasadzie żyjesz obok nich. Masz dużo mniej cierpliwości i stajesz się uszczypliwa. Zaczyna zżerać Cię stres.

Widzi to też oczywiście Twój ukochany i zaczyna robić Ci uwagi na temat Twojego coraz brzydszego wyglądu i paskudnego zachowania. Ale Ty uważasz, że on nic złego nie mówi, bo tak na prawdę to ma rację. Chociaż w głębi duszy jest Ci przykro. Jesteś wewnętrznie rozbita i rozdrażniona. Kochasz go, niestety kosztem szacunku do siebie!

W zamian za Twoją miłość – coraz częściej słyszysz krytykę, różne kąśliwe przytyki i komentarze, a coraz mniej jest w relacjach między wami miłych i serdecznych chwil. Dlatego starasz się przywrócić czas, kiedy byliście tak szczęśliwi. Jesteś tak zakręcona, że nie rozumiesz, iż czasu nie można cofnąć. Nigdy.

Któregoś dnia, w swojej desperacji wpadasz na pomysł. Postanawiasz zrobić kolację przy świecach. Jesteś przecież kobietą więc może nawet kupujesz sobie nową bieliznę. Ale zamiast czułości, zmysłowych uniesień, orgazmów bezkresnych jak ocean, znów dostajesz oziębłość. Zamiast Cię adorować, Twój Narcyz nastawia telewizor, a może nawet zaczyna Ci wypominac, że kolacja była przesolona albo po prostu Cię absolutnie ignoruje. Boli. W środku płaczesz. Niczego nie rozumiesz, choć Twoja intuicja aż krzyczy!

Kiedy napomykasz mu, że jego zachowanie Cię rani, on mówi, że to nonsens. To z Tobą jest coś nie tak. To Ty masz problem. Po prostu jesteś zbyt wrażliwa. Zachłanna, dziecinna, niedojrzała. Zazdrosna. Niczego nie rozumiesz.

A jeśli podajesz mu jakiś konkretny przykład z przeszłości, który Cię zranił, upodlił, sprawił ból – szybko zaprzecza i mówi, że nie, że to tylko Twój wymysł. Tak wcale nie było. On nigdy nie dał numeru telefonu tamtej osobie. Po prostu zżera Cię zazdrość. I to Ty jesteś problemem, a nie on. Może nawet wyrywa mu się – zazdrosna głupia cipa.

Jednak dla Ciebie żarty właśnie się skończyły. Masz wrażenie, że tego wszystkiego już nie wytrzymasz, że oszalejesz. Jedyny czas jaki Ci poświęca to wtedy gdy robisz coś dla niego. Żywisz się okruchami, ale tak na prawdę to ciężko głodujesz. Dosłownie i w przenośni.

Jakby tego wszystkiego było mało, dowiadujesz się, że właśnie poznał kogoś, absolutnie wspaniałego! Albo, że może właśnie dzwoniła do niego jego ex. I mówi Ci to wszystko dokładnie wtedy, kiedy masz największego doła, uważnie obserwując jaka będzie Twoja reakcja. A Ty starasz się ukryć to co czujesz, i udajesz, że nic się nie stało. I tak dusisz to w sobie wiele dni…aż w końcu nie wytrzymujesz i wybuchasz.

Wtedy Twój wspaniały Narcyz zaczyna Cię obwiniać: Ale wstyd! no tak, miał rację. Patrz jaka się zrobiłaś zazdrosna! Wbija Cię to w podłogę.

Jego telefon dzwoni, a on wychodzi do innego pokoju. Do tego coraz rzadziej go widujesz. Wiesz, że coś przed Tobą ukrywa. Ale boisz się odezwać bo boisz się następnej kłótni i tego, że obwini Cię o zazdość. Przez to wszystko na okrągło masz ściśnięty żołądek. Stres. Stres. Stres.

W końcu, po wielu dniach zastanawiania się jakich słów dobrać, postanawiasz mu wytłumaczyć co się z Tobą dzieje.Ale on patrzy na Ciebie jakby Ci się coś w głowie pomieszało. Co? Niczego takiego nie mówił! To jakieś same niedorzeczności! No więc znów myślisz, że to Twoja wina. I nawet część Ciebie, spora część Ciebie – zaczyna w to naprawdę wierzyć! Przypomina Ci się wszystko co mówił o swoim dzieciństwie, jak zawsze inni ludzie źle go traktowali, wykorzystywali. Żal ci go. Może nawet przepraszasz za swoje zachowanie.

Ale teraz wszystko idzie już coraz gorzej. Niestety, ale Twoje życie zostało już zainfekowane, a Ty jesteś na granicy wytrzymałości. Podupadasz na zdrowiu, w pracy idzie coraz gorzej. Zaczynasz mieć poczucie, że on jednak Tobą okropnie manipuluje… Czując Twoje zwątpienie, on rzuca wszystko i do Ciebie wraca. Krótko mówiąc, znów staje się tą wspaniałą, absolutnie zakochaną w Tobie osobą. Jeśli, w przypływie emocji, wspomnisz mu o odejściu, Twój Narcyz może się nawet  rozpłakać i błagać, żebyś nie odchodziła.

Szybko powracają wcześniejsze wspaniałe dni, kiedy byliscie ze sobą tak blisko. On opowiada Ci, jak został porzucony w dziecinstwie. Dlatego właśnie boi się zbliżenia do innej osoby. I teraz rozumiesz. A on kocha Cię coraz bardziej! Orgazm, orgazm, orgazm. Orgazmy gaszą wszystkie wątpliwości.

Furia Narcyza

Amosfera między wami jest coraz lepsza, ale ścisk w żołądku i inne bóle ciała jednak zostają. Mija kilka dni, gdy jego krytykowanie i zaniedbywanie Ciebie powracają. Znów próbujesz z nim porozmawiać, ale tym razem on staje się brutalny. Fizycznie i werbalnie. Niestety.

Może zareagować agresją słowną. Na przykład wytknie Ci, szydząc na cały głos to, co bolesnego opowiedziałaś mu o swoim dzieciństwie, o swojej przeszłości – jeszcze na początku Waszej znajomości. Może walnie ręką w ścianę. A może uderzy Ciebie.

Po tym, a może po paru innych tego typu sytuacjach, czujesz w głębi siebie, że musisz uciekać. I zaczynasz się bać. Może mieszkacie ze sobą. Może macie wspólne konto w banku. Może jesteście małżenstwem, może macie dzieci. Macie jego świat. Bo Twój zdechł, nie istnieje.

Po raz pierwszy zaczynasz bać się o swoje życie. Przypominając sobie wiele takich sytuacji kiedy wpadał w niekontrolowany szał, widzisz teraz jasno, że w miarę upływu czasu było caraz gorzej. Kto wie do czego posunie się tym razem?

Toksyczne zaburzenie

Narcyzi, psychopaci, socjopaci i osoby z zaburzyniami borderline czują się tym pewniejsi siebie i przekonani o tym, że mają rację, im bardziej zaplątują Ciebie w swoje sieci. To dlatego, że im Tobie jest ciężej, tym łatwiej jest im Cię kontrolować. Są jak pająk ludojad, który okleja Cię swoją toksyczną siecią!

Jak już mają nad Tobą władzę, nie muszą się za bardzo starać i udawać kogoś wspaniałego i idealnego partnera. Ich maska coraz częściej opada, odkrywając często na prawdę przerażającą twarz. Tak, Narcyz jest przerażający.

Jeśli doświadczyłaś lub wciąż doświadczasz takiego związku to go rozpoznasz. Bycie z kimś o narcystycznej osobowości wymaga ostrożności. Specjalnej terapii.

Aż w końcu już sama Siebie nie poznajesz. Czasami jest to tak niszczące doświadczenie, że wydaje Ci się, że całe Twoje życie rozpadło się na kawałki. Czujesz się wypruta z całego swojego wnętrza, a Twoje poczucie własnej godności zostało utaplane w błocie. Wyparowało.

Nie masz już siły i praktycznie nikogo, z kim mogłabyś porozmawiać. No bo kto mógłby Ci w ogóle pomóc przebrnąć przez te wszystkie setki kłamstw, którymi jesteś karmiona od tak dawna? Wciąż nie bardzo rozpoznajesz co jest prawdą, a co nie. To jak życie w toksycznym transie.

Przechodzisz piekło i nic nie wydaje Ci się tak okrutne, jak to, co się właśnie wydarza. Ale wciąż za nim tęsknisz…

Tęsknisz za tym, jak kiedyś cudownie się z nim czułaś. Ale za każdym razem kiedy o nim myślisz, odczuwasz ból. Już sama nie wiesz, czy bardziej go kochasz czy nienawidzisz. Jest tak ciężko, że Twój umysł zaczyna wypierać to, co złe. W rezultacie pamiętasz tylko piękne czasy. Tylko że takie desperackie zapominanie, takie psychiczne i emocjonalne znęcania się nad Tobą prowadzi do absolutnego zniszczenia Twojego wewnętrznego poczucia własnej osoby. Ciebie już nie ma. Jesteś awatarem Siebie samej.

Możesz poczuć się głupia, że dałaś się wpłątać w związek z tak okropną osobą. Ale wiedz, że wpadło w coś takiego bardzo wiele inteligentnych, miłych, mądrych i wrażliwych kobiet. To właśnie tacy ludzie są na celowniku Narcyza, ponieważ tylko takie kobiety mogą zaspokoić jego narcystyczne potrzeby, są w stanie podołać ciągłej huśtawce jego nastrojów i zachowań.

Dlatego nie wstydź się, to nie Twoja wina! Tu nie ma żadnej Twojej winy! Już w dzieciństwie, kiedy wychowywałaś się w toksycznej, rządzonej przemocą rodzinie, zostałaś wyćwiczona w tym, aby traktować przemoc jako normalne zachowanie. Twoje potrzeby nie były wtedy priorytetem, a Ty sama byłaś wielokrotnie poniżana. Tam istniałaś dla innych, nie dla samej siebie. Tak więc to, co spotkało cię od narcyza, było Ci znajome. Wróciło żywym, realnym wspomnieniem.

Pamiętaj – Narcyz jest w środku pusty. Dlatego właśnie potrzebuje Ciebie. Twoich emocji, Twojego świata, Twojej – dosłownie – duszy! Aby tę pustkę zapełnić. Kiedy wysysa z Ciebie ostatnie soki, wstrzykuje Ci emocjonalną truciznę, która jest podstawą jego zaburzenia. Rezultat? Czujesz się wypompowana, brak Ci energii. Może nawet Twoje ciało kurczy się w sobie. Przygotowując Cię do nowej roli, Narcyz sprawił, że czujesz się odizolowana od innych, wypełnia Cię uczucie zwątpienia w Siebie, Twoje poczucie siebie, Twoje wartości zostały przeżarte rdzą.

Iskierka Nadziei

Dobrą stroną tego, że Twoje życie rozpadło się na drobne kawałki jest to, że zamiast tak jak do tej pory budować je na słabych, fałszywych fundamentach, możesz teraz położyć podwaliny pod nową, lepszą przyszłość. Plusem Twojej katastrofy jest, paradoksalnie, to, iż może być już tylko lepiej! To wcale nie jest utopijny banał. To mocny argument w motywacji. Naprawdę.

Wiesz od czego zacząć? W takiej sytuacji jak Twoja, zaczyna się od wyznaczenia granic, których inni nigdy nie powinni przekraczać, oraz od nauczenia się dbania o Siebie, w tym o własne zdrowie. To nie jest egoizm. To dojrzałość i asertywna troska! Dbaj o najważniejsze. O Siebie samą! Nikt inny lepiej od Ciebie tego nie zrobi.

Poprzez wyznaczenie granic odzyskasz utracone poczucie wlasnej wartości i godności. Zadbanie o Siebie pomoże Ci doskonalić sympatię do samej Siebie, tak by Twoje poczucie własnej wartości już nigdy nie zależało od tego co myślą o Tobie inni!

I to właśnie będzie Twój rzeczywiście pierwszy krok na drodze ku zbudowniu przyszłego związku opartego na szacunku, zaufaniu i poszanowaniu godności drugiej osoby. 

Zdrowy związek z drugą osobą zaczyna się od nawiązania zdrowego kontaktu z samym Sobą! Pamiętaj o tym. Już zawsze. Obiecujesz?

Nie dasz rady zmienić Narcyza! Niezależnie od tego ile dasz mu z Siebie miłości. A to dlatego, że on nie chce się zmienić. Jego pasożytniczy tryb życia jest wszystkim co akceptuje. Poza tym myśli o sobie jak o kimś lepszym od wszystkich innych ludzi. Jego terapia tylko pogorszyłaby sprawę, ponieważ nauczyłaby go jeszcze lepiej ukrywać swoje prawdziwe zamiary.

Najlepsze co możesz zrobić to uciec i zerwać wszelkie kontakty. Jeśli macie wspólne dzieci i jesteś zmuszona dzielić z nim obowiązki rodzicielskie, zastosuj technikę „szarego kamienia”. Nie daj mu z Siebie niczego, żadnej informacji, żadnej emocji.

Może Cię to zdziwić, ale narcyzi i psychopaci szukają każdej możliwej oznaki zainteresowania swoją osobą, nawet tej negatywnej. Pamiętaj, oni chcą narcystycznego pożywienia. Jakakolwiek uwaga im go dostarczy. Bądź więc wobec Narcyza… żadna!

A Teraz: Uzdrowienie.

Na początku Twoje zaufanie do samej Siebie będzie w strzępach. Nie martw się tym. Nie rozpaczaj, nie dołuj, nie wpadaj w histerię! Będziesz się czuła słaba i może nawet będziesz chciała wrócić do swojego prześladowcy. Dzieje się tak z powodu traumatycznej więzi jaka was łączy. Powtarzający się cykl dobroci i zła jakiego doświadcza ofiara narcyza wpływa na jej układ neurologiczny i sprawia, że tęskni ona do swojego oprawcy. Jest jak uzalezniony od dopalaczy narkoman!

Jeśli nie poddasz się jego próbom „wessania Cię” z powrotem w Wasz związek pod pretekstem wyciągnięcia do Ciebie ręki w trudnej sytuacji życiowej, przygotuj się na serię oszczerstw z jego strony. Za wszelką cenę będzie się starał nastawić przeciwko Tobie ludzi, którzy Cię otaczają.

Btw: czasami narcyzi nie próbują wessać swojej ofiary. Jeśli tak się zdarzy to jesteś szczęściarą. Lepiej być samą niż z osobą, która Cię poniża.

Pamiętaj, na Boga, proszę, to co się stało nie było Twoją winą. Ty po prostu zostałaś – w swoim dzieciństwie, w swojej przeszłości, nauczona, wytrenowana w taki sposób, aby pociągali Cię drapieżcy. Jednak powinnaś zachować wszystkie zalety jakie posiadasz. Wszystko czego potrzebujesz, to przestać w siebie wątpić! Nigdy nie wątp!

Cofnij się do początków Waszej znajomości: czy Twoje ciało i umysł próbowały Ci zasygnalizować, że coś jest nie tak? To była twoja intuicja. Ona jest jak najlepsza przyjaciółka. Nigdy Cię nie zawiedzie! Nigdy. Ufaj jej.

Teraz ważne jest abyś staranniej obserwowała co się wokół Ciebie dzieje i abyś zaczeła wierzyć samej Sobie! I też nie możesz zapominać o tym, że to co się stało, stało się na prawdę, a Ty przeżyłaś oszustwo. To Twoje doświadczenie musi stać się i lekcją i ostrzeżeniem. Blizną, która kiedy trzeba przypomni i sprawi, że dwa razy nie wejdziesz do tej paskudnej rzeki.

Możemy Ci pomóc przejść przez ten trudny proces. Jeśli cierpisz i potrzebujesz natychmiastowej pomocy, możesz napisać do nas. Idealnym jest kontakt via messenger przez naszą stronę na FB. Nie musisz opisywać swojej historii, zdradzać intymnych i wrażliwych szczegółów w tej korespondencji. Po prostu napisz trzy litery: S.O.S i zostaw telefon do Ciebie. Jeśli to ważne, wskaż kiedy najlepiej, najbezpieczniej dla Ciebie – zadzwonić. Jesteśmy tutaj i czekamy na Ciebie. PrzejrzyjNaOczy! Naszym zadaniem zadaniem jest pomóc Ci wyrwać się z niszczących więzów i układów toksycznej relacji, które zniechęcały Cię do życia!

.

dr Marek Wojciechowski | psychologia dobrych relacji

Udostępnij swoim znajomym :)