Mamo, żyjesz?! 

Syn kilka razy zadał swojej mamie pytanie w pewnej cichej poczekalni zapomnianego dworca kolejowego, gdzie słychać było każdy szept. “Mamo, a której przyjeżdża nasz pociąg?” Cisza. “Mamo?”. Cisza. “MAMO?”. Cisza. Chciałam podejść i wyrwać tej kobiecie telefon z rąk!

Spojrzałam w ich stronę, chłopiec spojrzał na mnie, zrozumiał chyba troskę w moich oczach, bo jakby ośmielony moim spojrzeniem, zrozumiał, że jego złość jest uzasadniona i w końcu zapytał: “Mamo, żyjesz???!!!”. Cisza. W pewnym momencie kobieta podniosła głowę i z ciepłym uśmiechem pokazała synowi coś w telefonie. Nie bardzo rozumiałam, o co chodzi, bo ona nie była na niego zła, nie uciszyła go, nie poprosiła o to, by dał jej chwilę na sprawdzenie czegoś, nie przeszkadzało jej, że on do niej mówi, nawet nie wyglądało to na ignorowanie go. Aż w końcu smutna prawda zalała moje poczucie złości: Ona po prostu go NIE SŁYSZAŁA. Była tak pochłonięta telefonem, że odcięła wszystkie bodźce z zewnątrz, nic nie mogło zakłócić “łączności” z telefonem, nawet próba połączenia wykonana przez jej syna.

Telefon wszędzie…

Piękny hotel pełen rodzin z całego świata. Przy każdym stoliku minimum jeden telefon, ale jeden stolik szczególnie zwracał uwagę. Bo telefon tkwił w ręce matki. Tu rozpaczliwie kontakt chciał nawiązać mąż i dwoje dzieci. Matka tylko scrollowała. Tata dzieci nakarmił, poprzynosił desery, ogarnął stolik. W końcu zabrał dzieci za ręce, na ramiona zarzucił plażowy ekwipunek. Wstali. Zauważyła. Z nosem w telefonie podreptała za rodziną. Cóż się dziwić. Jest w kontakcie ze wszystkimi znajomymi, to zobowiązuje.

Telefon może zabijać relacje

Takich sytuacji i kampanii społecznych jest masa. Jak zdjęcie z kampanii PHONE WALL – Im więcej się komunikujesz, tym mniej się komunikujesz. Coraz wyraźniej pokazują nam, jak bardzo odwracamy się od prawdziwego człowieka w stronę często wyimaginowanego życia  w sieci. Ale czemu niewiele się zmienia? Bo każdy z nas, z telefonem w ręce myśli, że nas to nie dotyczy! Bo to jest takie coś, co trudno u siebie zauważyć. Oburza nas telefon u innych, ale nie zauważamy, że my sami wyglądamy podobnie. Bo tylko jeden rzut okiem, bo tylko sprawdzę, czy ktoś nie dzwonił i już odkładam. Ale tak mówi każdy, a jakoś problem narasta. A może jednak warto przyjrzeć się ilości czasu z komórką? Tego, czy potrafimy ją odłożyć po godzinach pracy i nie sprawdzać, co się dzieje? Czy potrafimy wyciszyć telefon na imprezie? Jeśli teraz na szybko odpowiedziałeś: “JASNE”… powtórz te pytania raz jeszcze. Proszę. To nie wstyd przyznać się, że jest z tym problem. W miesiącu, kiedy mówimy o zdrowiu psychicznym, a zatem również o zdrowych relacjach, proszę zadaj sobie to pytanie RAZ JESZCZE. I znów.

GDY MÓWISZ, TO NIE MÓJ PROBLEM…

Pamiętam, jak po jednej z wigilii, na której było obecnych wiele dzieci i każde dostało “grającą” zabawkę, wszyscy dorośli strasznie narzekali na hałas. Nie przeszkadzał on tylko tym dorosłym, którzy sami postanowili “testować” zabawkę, nagle problem hałasu schodził dla nich na dalszy plan. Tak samo jest z telefonem. To co widzimy u innych, realnie i namacalnie przestaje nam przeszkadzać, kiedy to my to robimy. Dlatego proszę, kiedy widzisz kampanię o pochłanianiu nas przez telefony, zamiast oddychać z ulgą, że Ciebie to nie dotyczy, naprawdę się nad tym zastanów i miej odwagę przyznać, że być może Ty również korzystasz za dużo z telefonu i w ogóle komunikacji elektronicznej. Bo większość z nas tak ma. Ale wielkie zmiany zaczynają się od małych decyzji.

Udostępnij swoim znajomym :)