Jak poradzić sobie ze stresem? Praktyczne rady, które działają.

Zdradzę Ci mój sekret. Czemu pomimo takiego obciążenia stresem nie uginam się pod nim? Jak sobie z nim radzę i jak Ty możesz z tego skorzystać?

Życie nie zawsze jest lekkie, łatwe i przyjemne. Właściwie częściej nie jest niż jest. Ciągły bieg, pośpiech, obciążająca praca, rosnące wymagania, krytykujący szef, niepewność finansowa, trudna rozmowa, związek w którym każdy ciągnie w swoją stronę, chore dzieci… Długo by wymieniać.

U mnie to jeszcze wykonywane zabiegi operacyjne, których przebieg nie tylko wymaga stałej uważności ale i czasami napina nerwy w sekundę. No i prowadzenie firmy, gdy wszyscy oczekują rozwiązania problemu z którym przychodzą, podjęcia decyzji natychmiast, zajęcia stanowiska. Do tego pośpiech bo czas się kończy a coś tam było zaplanowane, no i niepokój czy zdążę, i wystąpienia publiczne, to dopiero stres.

Co wywołuje w Tobie stres?

Każdy z nas ma własny zestaw, który sprawia, że serce bije mocniej, krew krąży szybciej, napinają się mięśnie, rozszerzają źrenice i wyostrzają zmysły- szykujemy się do walki, do skoku lub do ucieczki. Tak właśnie działa nasz organizm w przypadku sytuacji stresowej. Tak zostaliśmy zaprogramowani i jest to ewolucyjnie uzasadnione, mając w biologicznej pamięci konfrontację z dzikim zwierzęciem na naszej ścieżce (stresor). Taka właśnie reakcja organizmu wywoływana przez hormony stresu ( adrenalina, noradrenalina, kortyzol) była niezbędna, by przetrwać. Walka lub ucieczka rozładowywały krążące  w krwioobiegu hormony, a człowiek mógł po wszystkim odpocząć i się zregenerować.

Jak dzisiaj wygląda stres?

Dziś częściej stres jest przewlekły i nieskonsumowany. Przewlekły, bo stresorów mamy znacznie więcej, nakładają się na siebie zanim się „rozładujemy”. Nieskonsumowany, bo często tłumimy w sobie naturalną odpowiedź, bo nie możemy odwrócić się i odejść, bo nie wypada, bo lepiej nie rzucać się na szefa, na partnera, na pacjenta… A hormony w ciele buzują i nierozładowane działają, uszkadzają. No i jakoś ciężko o odpoczynek po wszystkim i regenerację. Badania mówią, że wiele chorób cywilizacyjnych jest napędzanych stresem: nadciśnienie, cukrzyca, miażdżyca, zawały, udary, nawet alergie, bo siada nasz układ odpornościowy.

I teraz właśnie jest moment bym zdradziła Ci jak ze stresem radzę sobie ja. Bo oczywiście ja też najczęściej nie uciekam i nie zawsze walczę. Zajmuję się nim na 3 poziomach.

Ciało:

Nic tak nie pomaga jak ruch. Gdy przychodzę wkurzona i zdenerwowana mój mąż mówi- idź pobiegać. I idę. Im większy stres, tym dłuższe mam te biegi. Dbając o codzienną dawkę „rozładowania” daję sobie wycisk na siłowni, jeżdżąc na rowerze, ćwicząc jogę, chodząc po górach i to co w danym momencie dostępne. Każdego tygodnia! Bez wymówek. Po takim wysiłku ciało się rozluźnia, oddech uspokaja, myśli jakoś układają.

Ćwicząc jogę poznałam też, niejako przy okazji, techniki relaksacyjne, takie związane z napinaniem i rozluźnianiem mięśni. Obserwuję wtedy swój oddech, wyobrażam sobie jak krew omywa moje mięśnie, odżywia je, rozluźnia, koncentruję się na sobie. I to działa!

Możesz także przeczytać...  Co robią ludzie, gdy się stresują?

Umysł:

Przyjrzałam się swoim przekonaniom i doszłam do ciekawych wniosków. Czy naprawdę muszę się tak spalać? Czy to jest warte mojego zdrowia w tej właśnie sytuacji? Bo te przekonania były rozdmuchane: co ludzie powiedzą, jak mi się nie uda to wszyscy się dowiedzą, jak teraz upadnę, to koniec świata, to jestem beznadziejna itp. Masz takie przekonania?  To powiem Ci, że da się je przeprogramować. Powiem Ci też, że inni ludzie nie zajmują się Tobą dłużej niż chwilę, sami są sobie w centrum uwagi, więc odpuść- co powiedzą to powiedzą, co pomyślą to ich sprawa, świat się nie kończy.

Skonfrontowanie się ze swoimi przekonaniami, nadanie im realności, przetransformowanie na coś wspierającego, albo chociaż pozbawionego tak negatywnego ładunku – jest możliwe. Potem tylko trzeba to sobie zapisywać, powtarzać przez jakiś czas i wchodzi do głowy na stałe. Można też sobie wyobrazić w szczegółach najgorszą reakcję na to „co ludzie powiedzą” lub inne przekonanie i zapytać wtedy- no i co? … 

Medytacja i techniki „mind fullness”, czyli pełnej uważności to dla mnie coś z czego coraz częściej korzystam, ale i stale się ich uczę. Uczę się nabierać dystansu, zatrzymywać, koncentrować na sobie, na oddechu, w oderwaniu od bodźców. Do wycisza i uspokaja. To sprowadza na ziemię. I Tobie polecam 😊

Otoczenie.

Ostatni obszar, który może wspierać lub nie, gdy zajmujemy się świadomie swoim stresem.

Otoczenie to Ci wszyscy wkoło, którzy nas mogą wysłuchać, przytulić, wyręczyć, wspomóc, odwrócić naszą uwagę, pomóc znaleźć rozwiązanie. To najbliższa rodzina, znajomi, współpracownicy. Warto znaleźć wśród nich te osoby, na które wiemy, że możemy liczyć zawsze. Ja mam takie osoby. Warto  też inspirować się ich historiami, jeśli nie służą one tylko nakręcaniu czarnowidztwa i krytyki.

Warto też poprosić o fachową pomoc, kogoś kto wie jak i pomoże nam w sytuacji kryzysowej, stresowej. Idź do psychologa, do terapeuty, czytaj o technikach relaksacyjnych, zapisz się na kurs mind fullness. Zajmij się sobą z łagodnością. 



Czytaj więcej na zdrowie!
Kiedy jedzenie staje się czymś więcej…

Nie wiem czy miałam bulimię. Nie wiem, czy miałam przy tym depresję. Nigdy się nad tym specjalnie nie zastanawiałam, ale Czytaj całość

Mamo, żyjesz?! 

Syn kilka razy zadał swojej mamie pytanie w pewnej cichej poczekalni zapomnianego dworca kolejowego, gdzie słychać było każdy szept. “Mamo, Czytaj całość

Kiedy trudno nawet lubić dziecko…

Każdy rodzic pragnie, żeby jego dziecko było szczęśliwe, ale też większość z nas pragnie tego także dla siebie! I to Czytaj całość

Rozwód… a co z dziećmi?

Rozwód to trudna sprawa dla każdego, zwłaszcza dla dzieci. Z jednej strony statystyki są zatrważające, ponieważ  co trzecie zawarte małżeństwo Czytaj całość

Udostępnij! Powiedz znajomym, że to ważne!