Czy w ogóle myślisz o okuliście?

Co musi się wydarzyć, byśmy poszli z wizytą do okulisty? Najczęściej przychodzimy wtedy, gdy zauważymy słabe widzenie. Albo gdy „coś złego” dzieje się z naszymi oczami, bolą, ropieją, coś nam do nich wpadło. Zdarza się, że do specjalisty skieruje pediatra, lekarz rodzinny czy neurolog. Wszystko to sytuacje kryzysowe. Uważam, że taka częstotliwość jest zdecydowanie zbyt rzadka.

Odwlekanie wizyty profilaktycznej jest przejawem niefrasobliwości, a nawet lekkomyślności. Bo czy nie jest tak, że o własne samochody dbamy bardziej niż o własne ciało (i ducha)? To samochodom, a nie sobie, zapewniamy m.in. systematyczne przeglądy, wymianę oleju i opony odpowiednie do pory roku. Uważnie słuchamy sugestii i rad pracowników serwisu i stosujemy się do nich. Czy w tej kwestii wymagania prawne dotyczące przeglądów rejestracyjnych pojazdów nie zapewniają im lepszej „formy i zdrowia” niż jest to w przypadku „formy i zdrowia” ludzi? Czy nasze własne zdrowie jest dla nas równie cenne? Czy myślimy o nim odpowiedzialnie czy dopiero rozwiązania prawne zmusiłyby nas do systematyczności w dbaniu o własny dobrostan?

Jako praktykujący okulista stwierdzam z całą mocą, że najważniejsza jest profilaktyka i właściwe dbanie o swoje zdrowie, w tym o stan swoich oczu. Poddanie się badaniom lekarskim jest indywidualną decyzją każdego z nas. Badania (poza badaniami związanymi z dopuszczeniem pracownika do pracy) nie są przecież obowiązkowe. W okulistyce jedynie częstotliwość badań wcześniaków jest unormowana prawnie. Ostatecznie jednak to od rodziców zależy czy przyjdą z dzieckiem na takie badanie, czy nie.

Fragment książki dr n.med. Agaty Plech Przejrzyj Na Oczy, Cieszyn 2019

Udostępnij! Powiedz znajomym, że to ważne!

Może Cię również zainteresować...