Cierpliwość jest kobietą

Gdybym miała napisać dziś apel do kobiet to brzmiałby właśnie tak: „Zostań cierpliwa w tym niecierpliwym świecie. Goniąc, biegnąc i stale przyspieszając bieg omija Cię tyle piękna, a cele które osiągasz być może nie są tymi o których głęboko marzyłaś, o które warto byłoby zawalczyć. Gdybyś tylko dała sobie czas i przestrzeń by pomyśleć. Gdybyś zamiast reagować – chcę już, teraz, natychmiast zdecydowała – OK, może trochę później albo wolniej, może nie tak łatwo i trzeba będzie zapłacić znacznie wyższą cenę, ale chcę właśnie tego, tak wybieram! Z wszelkimi konsekwencjami, poczekam lub będę uparcie działać, cierpliwie czekając na efekt.”

Wiele z tego co osiągnęłam stało się dlatego, że zdecydowałam się zapłacić właśnie tę wyższą cenę i byłam, i jestem cierpliwa. Studia, kolejne stopnie na drodze kariery, wychowanie dzieci, nauka języków, praca w obcym kraju, nauka chirurgii okulistycznej i prowadzenia biznesu, napisanie książki…

Patrząc na czyjeś dokonania na pierwszy rzut oka widać tylko efekt końcowy, wydaje nam się, że komuś było łatwo, że po prostu to zrobił, wziął i ma. Nie widzimy całego poświęcenia i czasu mozolnego zdobywania, dochodzenia do czegoś, nie doceniamy wysiłku, nie doceniamy cierpliwości.

A cierpliwość, o której mówi się, że jest cnotą, w obecnych czasach nie jest łatwa. To wg definicji wytrwałość i zachowanie spokoju w obliczu opóźnienia, to wyrozumiałość ( także dla siebie) w trudnych chwilach, to także tolerancja w obliczu prowokacji i nie reagowanie złością, gniewem. To także wizja celu, który nawet jeśli gdzieś zakryty za chmurami zniechęcenia, to przecież jest, przywołuje, domaga się spełnienia.

Cierpliwości… chciałoby się powiedzieć.

Wierzę, że warto i trzeba ją w sobie pielęgnować. Zwłaszcza jeśli poważnie podchodzi się do tematu osiągania ambitnych celów w tych promujących szybkość czasach.

Rzeczywistość XXI wieku nie sprzyja cierpliwości, wymaga by działać
szybciej, by osiągać więcej w krótszym czasie, by mieć coś natychmiast. Dodatkowo wszystko rozprasza, pociąga, można pójść na skróty, albo po powierzchni zamiast walczyć o mistrzostwo, o wartość, o głębię.

Atakują nas coraz to nowe informacje wymagające reakcji: maile, SMSy, wiadomości w social mediach. Nawet nie czytamy tego co pod nagłówkiem. Tu klik, tu odpowiedź, reakcja, like, czasem bezmyślnie i byle zaliczyć. Zaliczyć i zapomnieć. To jest od ręki, natychmiast, niecierpliwie, już. Reagujemy tak i oczekujemy takiej samej reakcji.

Nie daj Boże, że ktoś nie odpowie nam o czasie na naszą wiadomość, że umknie mu to w natłoku zdarzeń, że zapomni. Wtedy nasza cierpliwość wystawiona zostaje na próbę. Wola zrozumienia tego co po drugiej stronie zaszło – też.

Czy takie tempo zdarzeń, takie niecierpliwe reagowanie nam służy?

Czy jeszcze potrafimy czekać, a może nawet docenić czas cierpliwego oczekiwania? Korzystać z niego? Czy potrafimy wzbudzić w sobie i pielęgnować cierpliwość? Warto jednak uświadomić sobie, że to właśnie dzięki ludzkiej cierpliwości zbieramy dziś plony postępu- mozolnych prac, badań, prób. Nie byłoby tego gdyby nie Ci wszyscy, którzy nad natychmiastowy efekt, albo zniechęcenie po nieudanej próbie wykonywali coś po raz kolejny, setny, tysięczny, wielotysięczny.

Thomas Edison skonstruował udaną świecącą żarówkę po wielu tysiącach prób. Ludzki łańcuch DNA wyodrębniono dopiero po wielu powtarzanych, nieudanych doświadczeniach. Michał Anioł latami rzeźbił Dawida. Gdyby nie oni i wielu, wielu innych cywilizacja nie byłaby tak rozwinięta jak jest, twórczość nie tak doskonała, wiedza nie tak głęboka.

Mam jeszcze jedną refleksję na temat cierpliwości, bardzo osobistą…

Od lat mam bowiem szczególny stosunek do pewnych grup pacjentów. Pierwszą z nich są chorzy z zespołem Downa, uśmiechnięte, ufne dzieci, jeśli się do nich odpowiednio trafi. Drugą – dzieci z porażeniem mózgowym dziecięcym, na wózkach, czasami bardzo ciężko doświadczone, mózgowo uszkodzone.

Tym wpisem chcę złożyć hołd ich rodzicom, a właściwie cierpliwości ich rodziców niejednokrotnie wystawianej na wielką próbę.

To, co zauważam najpierw, to cnota cudownej, wielkiej cierpliwości, która jest ich codziennością. Podziwiam Ich! Za te wszystkie przez wiele lat powtarzane gesty, słowa, rytuały, czasem bez żadnej reakcji z drugiej strony, bez sukcesu, bez większej nadziei.

Wiem, że to właśnie dzięki ich mozolnej, cierpliwej walce te dzieci żyją i są szczęśliwe w takim wymiarze w jakim mogą. Myślę, że warto mieć wzniosłe, ambitne cele, takie, które wymagają cierpliwości, warto ją zaprosić i z nią pracować.

dr Agata Plech

.

Udostępnij swoim znajomym :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *